Znaczenie tłumaczy we współczesnych konfliktach zbrojnych i działaniach zapobiegających terroryzmowi

Krzysztof Danielewicz
13 listopada 2019 Raporty

 dr Krzysztof DANIELEWICZ

Znaczenie tłumaczy we współczesnych konfliktach zbrojnych i działaniach zapobiegających terroryzmowi

Artykuł oryginalnie ukazał się w: Rola tłumaczy we współczesnych konfliktach zbrojnych, w: „Kwartalnik Bellona”, nr 1/2017, s. 144–159

Wstęp

Znajomość języków obcych przez obywateli krajów zachodnich oraz innych mających aspiracje odgrywania ważnej roli w środowisku międzynarodowym stanowi wyzwanie XXI wieku. Jednym z najważniejszych czynników determinujących te wyzwania jest prowadzenie wojny z globalnym terroryzmem. Bardzo często w wielomilionowych aglomeracjach miejskich należy zidentyfikować jedną lub kilka osób, których terrorystyczna działalność może spowodować setki czy nawet tysiące ofiar, jak to miało miejsce w Paryżu czy Brukseli.

Kraje, które mają duży odsetek niechętnej asymilacji mniejszości narodowych, w tym muzułmańskiej, nie są w stanie zdobywać informacji o zagrożeniach bez odpowiednio przygotowanego językowo personelu. Zarówno w kwestiach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i prowadzenia operacji wojskowych szczególne znaczenie mają tłumacze wojskowi posługujący się rzadkimi językami obcymi.

W trakcie prowadzenia misji wojskowych w Iraku czy Afganistanie przez cały czas odczuwano brak odpowiedniej liczby tłumaczy posługujących się takimi językami, jak arabski, pasztu czy dari. Dotyczyło to szczególnie rozpoznania wojskowego, w tym służb specjalnych, które z racji wykonywanych zadań potrzebowały tłumaczy najwyższej kategorii bezpieczeństwa, tj. posiadających poświadczenie bezpieczeństwa osobowego o klauzuli „Ściśle Tajne”. Przykładowo w okresie od 2006 do 2008 roku amerykańska FBI nie była w stanie przejrzeć i przeanalizować około 7,2 mln zdobytych przez kontrwywiad informacji tylko dlatego, że nie zostały one przetłumaczone[1].

W miastach zamieszkanych przez kilka mniejszości narodowych czy religijnych sama znajomość języka czasami nie wystarczała. Należało dysponować tłumaczem z każdej mniejszości, w przeciwnych przypadku uzyskiwanie informacji czy zrozumienie tłumaczonych treści było niemożliwe.

W Stanach Zjednoczonych agencje rządowe przez cały czas mają problem ze znalezieniem wystarczającej liczby ludzi, którzy mogliby uczyć dyplomatów języków, tłumaczyć dokumenty czy śledzić media dla celów wywiadowczych. Liczba kandydatów mówiących w różnych językach w USA jest ograniczona, a dodatkowo bardzo często są oni przejmowani przez prywatnych kontraktorów, którzy płacą lepiej niż agencje rządowe. Nie wszyscy tłumacze mogą też pozyskać poświadczenie bezpieczeństwa osobowego o odpowiedniej klauzuli lub nie chcą pracować dla sił bezpieczeństwa ze względu na zagrożenie, jakie niesie za sobą takie zadanie. Problem braku odpowiednich tłumaczy dotyczy także innych państw i to w szerszym zakresie niż w Stanach Zjednoczonych. W większości mniejszych państw europejskich, biorących udział w różnego rodzaju operacjach wojskowych w Iraku czy Afganistanie, praktycznie nie istnieją mniejszości narodowe, spośród których można by werbować tłumaczy. Szkolenie specjalistów wojskowych w tym zakresie wymaga z kolei wielu lat, na co bardzo często po prostu nie ma czasu.

W niniejszym artykule autor próbuje zaprezentować szerzej znaczenie tłumaczy, ich podział ze względu na posiadane dopuszczenie do informacji niejawnych, a także przedstawia problemy bezpieczeństwa, jakie mogą wystąpić w trakcie pracy z tłumaczami w rejonach konfliktów.

Znaczenie i podział tłumaczy

Znaczenia tłumaczy nie sposób przecenić, a historia tej profesji jest tak stara, jak sama ludzkość. Już pierwsze konflikty czy kontakty pomiędzy różnymi grupami narodowościowymi wymagały tłumaczy. Również wszelkie umowy międzynarodowe czy konflikty terytorialne nie mogły się obejść bez tłumaczy znających języki obu zaangażowanych stron.

Przygotowanie odpowiedniej liczby tłumaczy na wypadek wojny jest niezbędne, ale trudne z uwagi na to, że niełatwo przewidzieć z odpowiednim wyprzedzeniem każdy konflikt. Przykładowo pomiędzy kwietniem 1943 a kwietniem 1944 roku Amerykanie przeprowadzili 500 intensywnych kursów językowych około 30 języków obcych. Mimo to po wybuchu wojny amerykańsko-japońskiej zauważyli, że brakuje im tłumaczy znających język japoński. W tym celu zostali zmuszeni sięgnąć po Amerykanów japońskiego pochodzenia, którzy byli zamknięci w obozach dla podejrzanych obywateli[2].

Tłumacze są także niezbędni w trakcie prowadzenia międzynarodowych misji wojskowych czy dla sprawnego funkcjonowania jednostek wojskowych o charakterze wielonarodowym. Problem ten został zauważony już w trakcie wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936–1939. W czerwcu 1953 roku tylko dla 8 Armii Amerykańskiej pracowało 228 tłumaczy – cywilów koreańskich. Obecnie w Korei w celu zabezpieczenia funkcjonowania sojuszu amerykańsko-koreańskiego na wypadek wojny przygotowanych jest 1800 oficerów tłumaczy służących w armii koreańskiej[3].

Posługiwanie się bardzo rzadkim językiem miało także swoje pozytywy. Amerykanie w trakcie drugiej wojny światowej wykorzystywali m.in. żołnierzy Indian, wywodzących się z plemion Navaho i Comanche, do szyfrowania meldunków. Strona przeciwna nie miała możliwości znalezienia tłumaczy, którzy mogliby przetłumaczyć przechwycone meldunki. Problemem stawało się samo odróżnienie języka obcego od szyfru[4]. W okresie zimnej wojny, kiedy istniał jasno określony przeciwnik (Związek Radziecki), można było przez lata wyszkolić tysiące żołnierzy znających język rosyjski[5].

Konieczność zatrudniania tłumaczy czy znajomość języków obcych najlepiej widać w trakcie prowadzenia misji międzynarodowych. W misję stabilizacyjną w Bośni i Hercegowinie (BiH) w latach 90. XX wieku zaangażowało się ponad 30 krajów. W takiej sytuacji każdy z żołnierzy musiał znać przynajmniej jeden język obcy na bardzo wysokim poziomie[6], aby móc wspólnie pracować (np. w sztabie operacji).

W trakcie konfliktu w BiH większość tłumaczy w okresie 1992–1995 wywodziła się ze środowiska nauczycielskiego lub uczniów i studentów języków obcych. W niektórych przypadkach byli to lekarze czy prawnicy. Większość tych ludzi uważała pracę tłumacza za opłacalną ze względu na dostęp do „twardej” waluty. Przykładowo 22 batalion brytyjski (22nd Regiment), który przybył na teatr, potrzebował dla realizacji swoich obowiązków 15 tłumaczy o najwyższym dostępie do informacji niejawnych. Anglicy mieli swoich wojskowych tłumaczy, jednak ich liczba była niewystarczająca. Rekrutowano różnych tłumaczy mających korzenie zarówno serbskie, chorwackie, jak i muzułmańskie. Inny batalion – 1st Battalion Duke of Wellington’s Regiment, który stacjonował w środkowej Bośni w Bugojno, w latach 1993–1994 – zatrudniał 41 tłumaczy[7].

Współczesne konflikty zbrojne, jak w Iraku, a później w Afganistanie, różnią się znacznie od wcześniejszych konwencjonalnych konfliktów zbrojnych. Oba są bowiem konfliktami typu COIN. W aktualnie obowiązującej nomenklaturze sojuszniczej operacja typu COIN (counterinsurgency), czyli przeciwpartyzancka, skierowana jest zarówno przeciwko powstańcom, jak i do lokalnej ludności. Jej główny cel stanowi neutralizacja warunków mogących powodować rozwój ruchów powstańczych lub sprzyjanie im[8]. Z powyższego wynikają ogromne potrzeby komunikowania się z lokalną ludnością czy siłami państwa gospodarza. Operacji COIN nie da się zrealizować bez odpowiedniej znajomości języka lokalnego czy dysponowania wystarczającą liczbą odpowiednio sprawdzonych tłumaczy. Bez znajomości języka żołnierze prowadzący patrol nie są w stanie zrozumieć, czy są świadkami zwykłej kłótni sąsiedzkiej, czy stanowi ona wynik np. zabójstwa. W takich konfliktach, jak w Iraku czy Afganistanie, żołnierze są zmuszeni prowadzić działania w diametralnie odmiennych warunkach od tych, w jakich funkcjonują w swoich krajach. Bez wsparcia tłumaczy nie byliby w stanie zrozumieć środowiska, języka gestów, kultury, mentalności itd. Wtedy straty po stronie sił koalicyjnych byłyby dużo większe, a cele misji na pewno nie zostałyby osiągnięte[9]. Bardzo często tłumacz staje się więc także doradcą kulturowym, który wyjaśnia lokalne zwyczaje czy wierzenia[10].

Tłumacze zazwyczaj zamieszkują w tych samych rejonach, gdzie zlokalizowane są bazy wojskowe. W miastach, w godzinach pozasłużbowych, często mieszkają wspólnie ze swoimi rodzinami. Prowadząc normalne życie, lepiej niż żołnierze z zewnątrz rozumieją, czym żyje miasto i jakie sytuacje mogą mieć wpływ na poziom bezpieczeństwa w rejonie operacji. Z uwagi na powyższe, tłumacze są także bardzo ważnym źródłem informacji. Podróżując z i do pracy są świadkami istotnych sytuacji, a zwykły napis na murze czy budynku często stanowi istotną informację, nieczytelną dla żołnierzy. Pracując w danym środowisku, sami przekazują informacje o zagrożeniach płynących np. ze strony irackich czy afgańskich sił bezpieczeństwa, których przedstawiciele potrafią być tak samo niebezpieczni, jak talibowie czy terroryści, co widać po liczbie ataków Green on Blue (GoB)[11]. Niestety, ci zatrudniani na miejscu w Afganistanie rzadko zarabiają więcej niż 1000 dolarów, a przy tym narażają siebie i bliskich na zemstę ze strony talibów[12].

Tłumacze są także wykorzystywani do realizacji bardziej skomplikowanych zadań. W trakcie trwania operacji zabicia Osamy bin Ladena w Pakistanie, w rejonie gęsto zamieszkałym, tłumacz krążył na zewnątrz miejsca operacji wspólnie z psem. Po 15 minutach od rozpoczęcia operacji strzały z broni oraz odgłosy śmigłowców wywołały zaciekawienie ludności lokalnej, którą tłumacz w języku pasztu poinformował, że jest to operacja sił porządkowych, i nakazał powrót do domów. Dzięki temu nikt z ludności nie podejrzewał, że jest to operacja amerykańskich sił specjalnych[13].

Amerykanie i ich sojusznicy w Iraku czy Afganistanie zostali przerzuceni w rejony, których nie znali. Wiedza dotycząca np. Iraku była bardzo ograniczona, a świadomość kultury islamskiej – tylko książkowa, i to w bardzo ograniczonym zakresie. Założenia COIN wymagają pracy z ludnością lokalną i dla niej, co z kolei wymaga doskonałej orientacji w lokalnym środowisku. Przykładowo w 2007 roku amerykański zespół zadaniowy, tzw. Task Force (TF) Dragon, został przerzucony w gęsto zaludniony – mieszkało tam około 400 tys. ludzi – rejon miejski południowo-wschodniego Bagdadu. W tamtym czasie był on bardzo niebezpieczny ze względu na walki sunnicko-szyickie. W pierwszej kolejności Amerykanie musieli przystąpić do rozpoznania społecznej, politycznej i ekonomicznej struktury ludności, co było niezbędne do podejmowania jakichkolwiek operacji (chodziło o dokładne rozpoznanie, jakie grupy zamieszkują daną miejscowość oraz jaki jest ich przekrój społeczny)[14]. W takich sytuacjach każdy żołnierz amerykański czy sił koalicyjnych po opuszczeniu bazy stawał się kompletnie bezbronny wobec braku zrozumienia otaczającego go środowiska. Użycie broni bez dogłębnej znajomości zagrożenia prowadziło tylko do eskalacji konfliktu.

Mogłoby się wydawać, że Amerykanie nie powinni mieć problemów z tłumaczami ze względu na dostęp do wielu grup etnicznych, jednak zaprzeczyły temu pierwsze lata wojny w Iraku. Amerykanie podejmowali nawet tak desperackie kroki, jak wykorzystywanie żołnierzy kuwejckich do pracy na stanowiskach tłumaczy. Jeszcze przed wojną szacowano, że w pierwszym okresie działań pojawi się problem przesłuchania 200 tys. irackich jeńców wojennych i 400 tys. przesiedleńców. Oceniano, że do ich obsługi potrzeba będzie około 850 tłumaczy, gdy tymczasem w armii amerykańskiej było ich około 70, z czego nie wszyscy mogli pojechać do Iraku[15]. Amerykanie mieli średnio 2 tłumaczy na liczącą 150 ludzi kompanię wojska.

Jednak ograniczona liczba tłumaczy stanowiła tylko jeden z problemów. Drugi wynikał z wpajanego żołnierzom braku zaufania do tłumaczy, szczególnie wobec tych zatrudnionych już na miejscu. Jeszcze inną kwestię stanowiły małe pieniądze proponowane tłumaczom. To z kolei wynikało z faktu, że prywatny kontraktor podpisał kontrakt z armią amerykańską i praktycznie miał monopol na ich zatrudnianie na teatrze. Za kwotę 400 USD trudno było zmotywować kogoś do ryzykowania życia, kiedy w tym samym czasie mógł zarobić dużo większe pieniądze w prywatnym sektorze zajmującym się wydobyciem ropy naftowej. Mówiący biegle po arabsku Amerykanin zarabiał nawet 200 tys. dolarów rocznie, co wydaje się kwotą dużą. Środki te były jednak bardzo dobrą inwestycją, jeżeli spojrzymy na przydatność tłumaczy w Iraku oraz liczbę ocalonych amerykańskich żołnierzy. W przypadku śmierci żołnierza Amerykanie musieli wypłacać rodzinie odszkodowanie w wysokości 500 tys. dolarów, a w przypadku ciężko rannych żołnierzy kwota ta mogła być wielokrotnie wyższa. Jeszcze inną kwestię stanowi przydatność tłumaczy w tłumaczeniu zdobytych materiałów. W Iraku zdarzały się sytuacje, że elementy rozpoznawcze czekały kilka miesięcy na przetłumaczenie ważnych dokumentów zdobytych w czasie operacji, które – przesłane do USA – leżały długo niewykorzystane z uwagi na brak odpowiednich tłumaczy[16].

W związku z brakiem tłumaczy Amerykanie 10 kwietnia 2003 roku zaakceptowali nową specjalność wojskową oznaczoną symbolem MOS 09L (Military Occupational Speciality – Translator Aide). Ustanowiono stanowiska tłumaczy dla osób posługujących się takimi językami, jak arabski, dari i pasztu oraz innymi bliskowschodnimi dialektami języka arabskiego. Tłumacze ci mieli być wykorzystywani w trakcie misji stabilizacyjnych i wojny. W 2004 roku rozpoczęło się pilotażowe szkolenie dla pierwszych kandydatów. Początkowo w 2004 roku planowano pozyskanie w ten sposób 250 rekrutów rocznie – aż do liczby 700 – i ich utrzymanie w wojsku. W okresie lipiec–wrzesień 2004 roku 14 pierwszych słuchaczy przedmiotowego programu pełniło służbę w Iraku i Afganistanie, natomiast kolejnych 25 miało ukończyć szkolenie 19 września 2004 roku[17].

Kilka miesięcy później, 1 lutego 2005 roku, zorganizowano także dużą konferencję naukową poświęconą kwestii znajomości języków obcych przez obywateli USA. Udział w niej wzięli przedstawiciele środowisk naukowych, ale także wojska i agencji federalnych. Pierwszym sygnałem, który wymusił dyskusję nad koniecznością znajomości języków obcych, był atak terrorystyczny 9/11. Efektem konferencji było powstanie tzw. białej księgi, gdzie zawarto rekomendację do zwiększonych wysiłków w zakresie rozwoju kompetencji językowych społeczeństwa amerykańskiego. Ich poprawa ma w przyszłości wpłynąć na większą skuteczność działań rozpoznawczych i dyplomatycznych oraz pomóc w prowadzeniu operacji wojskowych. Znajomość języków ma także poprawić świadomość kulturową Amerykanów. W przypadku wojska podkreślano, że w dzisiejszych czasach znajomość języków obcych wśród żołnierzy jest kluczowa dla osiągnięcia sukcesów militarnych, szczególnie w prowadzeniu misji koalicyjnych lub w okresie budowania stabilizacji po zakończeniu działań wojennych[18].

Tłumacze dzielą się generalnie na trzy kategorie[19]:

  • kategoria I – to osoby z reguły zatrudniane w miejscu konfliktu, bez poświadczenia bezpieczeństwa osobowego, znające język angielski lub inny narodowy, jako drugi język;
  • kategoria II – osoby wychowane na terenie USA czy innego państwa sponsora, tak samo znające język angielski, jak język państwa na terenie którego występuje konflikt, mają poświadczenie bezpieczeństwa do klauzuli „Tajne”;
  • kategoria III – ma te same kwalifikacje, co kategoria II, z tą różnicą, że otrzymane poświadczenie pozwala na dostęp do informacji „Ściśle Tajne”[20].

Tłumacze kategorii I nie są wykorzystywani przez elementy rozpoznawcze z powodów bezpieczeństwa. Tłumacze kategorii II mają ten sam poziom dopuszczenia, co większość żołnierzy na teatrze. Do pracy z najwyższymi dowódcami czy prowadzenia bardzo wrażliwych operacji wykorzystywani są z reguły ci z dostępem do informacji „Ściśle Tajne”[21].

W języku angielskim istnieje dodatkowo podział na tłumaczy wykorzystywanych przy prowadzonych rozmowach (interpreter) oraz tych, którzy zajmują się tłumaczeniem dokumentów i innych materiałów (translator).

Zasady pracy z tłumaczami

Podczas misji wojskowych rzadko kiedy zatrudnia się tłumaczy zawodowych. W zdecydowanej większości przypadków mamy do czynienia z cywilami, którzy zostali tłumaczami tylko dlatego, że znają odpowiednie języki obce. Przed wybuchem wojny ludzie ci zajmowali się zupełnie innymi rzeczami – byli np. prawnikami, nauczycielami czy lekarzami. W związku z powyższym należy pamiętać o odpowiednim przygotowaniu takich osób do trudnej i odpowiedzialnej pracy, jaką jest praca tłumacza w rejonie konfliktów zbrojnych. Chodzi nie tylko o sposób realizacji samych tłumaczeń, ale także skomplikowane słownictwo wojskowe czy też niebezpieczne środowisko pracy[22].

Tłumacze zatrudniani na miejscu konfliktu muszą przechodzić cyklicznie, co kilka miesięcy, procedurę sprawdzeniową podobną do tej, jaką przechodzi większości pracowników lokalnych zatrudnionych na miejscu. Procedura ta, zwana vettingiem, jest prowadzona przez kontrwywiad wojskowy lub inne wyspecjalizowane elementy[23]. Sam proces vettingu w takiej sytuacji polega zazwyczaj na sprawdzeniu baz danych odnośnie przeszłości kryminalnej kandydata, jego wykształcenia, poprzednich miejsc pracy czy zamieszkania. W trakcie rozmowy dąży się do poznania przeszłości kandydata i wyjaśnienia nieścisłości w jego życiorysie. Wszelkie negatywne informacje, jak: stwierdzony brak szczerości, popełnione przestępstwa czy zbrodnie wojenne, zażywanie narkotyków, powiązania z organizacjami terrorystycznymi, opozycyjnymi organizacjami paramilitarnymi czy też przypadki korupcji mogą stanowić podstawę do negatywnego zaopiniowania danego kandydata do pracy w nowych strukturach bezpieczeństwa[24].

Od 2009 roku szkoleniem takich tłumaczy – i to zarówno w kwestiach profesjonalnych, jak i umiejętności zachowania się w sytuacji ryzyka utraty życia – zajmują się odpowiednie organizacje międzynarodowe, w tym: The International Association of Conference Interpreters (AIIC), The Red T i The International Federation of Translators (FIT). Wydały one m.in. specjalny poradnik dla tłumaczy pracujących w rejonach konfliktów zbrojnych[25]. Definiował on zarówno prawa, jak i obowiązki tłumaczy, ale także zasady pracy z nimi. Zgodnie z tym dokumentem tłumacze powinni mieć prawo do:

  • ochrony zarówno w trakcie wykonywania pracy, jak i po jej zakończeniu, dotyczy to zarówno samych tłumaczy, jak i członków ich rodzin;
  • środków ochrony osobistej, jak hełm czy kamizelka kuloodporna;
  • nienoszenia mundurów, chyba że inne przepisy tak stanowią;
  • zabezpieczenia medycznego i psychologicznego;
  • szkolenia z zakresu postępowania w sytuacjach niebezpieczeństwa utraty życia;
  • odpowiednich warunków pracy;
  • znajomości zakresu obowiązków;
  • odmowy wykonywania zadań, w przypadku gdyby naruszało to godność tłumacza i zasady etyczne czy narażało jego zdrowie i życie;
  • instruktażu odnośnie swojego miejsca i roli w miejscu pracy;
  • odpowiedniego do włożonego wysiłku i ryzyka wynagrodzenia;
  • określonych godzin pracy, w tym przerw[26].

Do zasadniczych obowiązków tłumaczy, zgodnie z powyższym dokumentem, należy natomiast:

  • praca na rzecz osób czy organizacji zgodnie z kontraktem, bez wyrażania prywatnych opinii czy sympatii;
  • przestrzeganie poufności zdobytych w trakcie tłumaczenia informacji i niewykorzystywanie tych informacji w celu osiągnięcia prywatnych korzyści;
  • profesjonalne tłumaczenie całości informacji na drugi język;
  • doskonalenie swoich kwalifikacji tłumacza poprzez poznawanie technik tłumaczenia oraz nowych wyrazów i znaczeń;
  • podnoszenie wiedzy odnośnie mowy ciała, gestów, skrótów, zwyczajów i zależności kulturowych w środowisku pracy;
  • wykonywanie notatek, jeżeli wymaga tego sytuacja;
  • niemodyfikowanie tłumaczonych treści;
  • żądanie dodatkowych wyjaśnień dotyczących tłumaczonych treści czy zmiany tempa tłumaczenia itp.[27]

Sama praca z tłumaczem nie jest czynnością prostą i wymaga odpowiedniego przygotowania także ze strony osoby korzystającej z jego usług. Dla początkujących żołnierzy jest to często zajęcie bardzo stresujące, a popełniane przez nich błędy mają wpływ nie tylko na komfort pracy tłumacza, ale także na jakość wykonywanych przez niego tłumaczeń. Oczywiście w pracy z tłumaczem należy uwzględnić wszystkie wymienione wcześniej jego prawa i obowiązki. Bardzo ważne jest już samo usytuowanie przy stole w trakcie rozmowy. Miejsca należy zająć w taki sposób, aby wszystkie osoby widziały się i słyszały. Jednocześnie należy pamiętać, że tłumacz pracuje dla nas. Zdania wypowiadane powinny być krótkie, a treści – precyzyjne. Tłumacz nie będzie w stanie zapamiętać całości materiału do tłumaczenia, jeśli zdania będą długie i skomplikowane. Ważne jest również nie tylko tempo samego tłumaczenia, ale także unikanie sloganów, trudnych wyrazów czy zwrotów niejasnych dla rozmówcy z innego kręgu kulturowego. Nie są wskazane żarty, które ze względu na różnice kulturowe mogą być trudne do przetłumaczenia. Rozmówca korzystający w trakcie rozmowy z usług tłumacza musi mieć gwarancję, że całość wypowiadanych kwestii jest zrozumiała dla rozmówcy. Tłumacz natomiast powinien unikać prywatnych konwersacji z rozmówcą, ma bowiem tylko i wyłącznie dokładnie tłumaczyć wypowiadane zdania. Oczywiście, jeżeli zażyczy sobie tego rozmówca, może skomentować przebieg rozmowy czy dodać swoje własne informacje, ale powinno to nastąpić już po zakończeniu spotkania[28].

Zagrożenia dla tłumaczy

Problemem w pracy z tłumaczem może być ich wcześniejsze doświadczenie i pochodzenie. Jeżeli tłumacze są zatrudnieni na miejscu i pochodzą z tego miasta czy rejonu, to na pewno świetnie orientują się w lokalnych zależnościach, a dodatkowo znają ludzi i miejsca. Niestety, mając rodzinne powiązania, narażają się na szantaż ze strony zbrojnych ugrupowań[29]. Żołnierze zazwyczaj pełnią służbę przez sześć miesięcy, przebywając z reguły w miarę bezpiecznych bazach, natomiast tłumacze służą, bez większych przerw przez rok, dwa lata i więcej. Tłumacze w zależności od warunków mieszkają na terenie baz wojskowych lub w swoich domach poza bazami. W tym drugim przypadku są szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo. Zdarzały się przypadki zatrzymania tłumaczy przez talibów, a następnie ich mordowania z powodu znalezienia jakiegokolwiek dokumentu, np. listu polecającego (letter of recommendation), potwierdzającego związki tłumacza z siłami ISAF[30].

Nie stanowi wielkiego problemu ustalenie adresu tłumacza, który po zakończonej pracy udaje się do swojej rodziny. W przypadku rejonów miejskich liczba dróg dotarcia z domu do pracy i z powrotem jest ograniczona. Dla odpowiednio zdeterminowanej siatki terrorystycznej, prowadzącej działania operacyjne, ustalenie takich szczegółów jest bardzo proste. Sytuowanie dużej liczby baz w miastach, jak to miało miejsce np. w Iraku czy Afganistanie, powodowało ryzyko, że cały personel cywilny – w tym lokalny – mógł być szybko sfotografowany, a następnie zidentyfikowany. W takich sytuacjach tłumacz, będąc później szantażowanym, z rozwiązania problemu stawał się zagrożeniem.

Według samych tłumaczy charakter ich pracy, tj. ciągłe kontakty z lokalną ludnością czy rodzinami więźniów (w przypadku tłumaczy pracujących w afgańskich więzieniach), narażał ich na ryzyko zemsty ze strony talibów. Niektórzy z nich przez całe lata pracowali w patrolach, narażali się na ostrzał czy wybuchy improwizowanych ładunków wybuchowych (Improvised Explosive Devices – IED). Często na drzwiach tłumaczy przybijane są listy z groźbami utraty życia w przypadku kontynuacji pracy dla sił ISAF[31].

Dla talibów zabijanie tłumaczy było i jest priorytetem. Często mówili: „Strzelajcie w ich oczy”, co znaczyło konieczność zabijania tłumaczy, stanowiących dla sił koalicyjnych swego rodzaju oczy i uszy. Powyższe powodowało, że tłumacze i ich rodziny byli zmuszeni rezygnować z normalnego życia, wspólnych uroczystości rodzinnych itp.[32]

Tłumacze nie posiadają broni, przez co stają się łatwym celem dla strony przeciwnej. W Iraku ryzyko utraty życia u tłumaczy było dziesięciokrotnie większe niż u żołnierzy, których tłumacze wspierali. Dokładna liczba zabitych w Iraku czy Afganistanie tłumaczy nie jest znana, ale większość danych mówi o 300 tłumaczach zabitych w Iraku i 80 w Afganistanie[33]. Należy pokreślić, że w 2009 roku w Iraku dla sił amerykańskich pracowało 2000 tłumaczy[34]. Według innych danych w Iraku śmierć poniosło około 250 – to o 100 osób więcej niż liczba zabitych w Iraku żołnierzy brytyjskich[35]. Według BBC na 600 tłumaczy pracujących dla Wielkiej Brytanii w Afganistanie życie straciło 20, a dziesiątki innych odniosło rany[36].

W Afganistanie rzecznik talibów Zaibullah Mujahid powiedział, że tłumacze będą zabijani na równi z żołnierzami sił koalicyjnych. Groźby utraty życia w stronę tłumaczy były kierowane także przez przedstawicieli afgańskich sił bezpieczeństwa, ze względu na ich pracę na rzecz sił koalicyjnych. Bardzo często powtarzana przez talibów opinia, że tłumacze szpiegują na rzecz sił koalicyjnych, jest tak powszechna, że nawet członkowie ich rodzin odsuwają się od nich, uważając ich zachowania za bardzo naganne[37]. Część tłumaczy w trakcie pracy nosiła maski, co miało utrudnić rozpoznanie[38]. Oczywiście noszenie takiej maski po pracy, w trakcie przebywania poza bazą, było niemożliwym.

Problem tłumaczy dotyczy także sposobu, w jaki byli i są traktowani przez siły koalicyjne. Przykładowo w Iraku Amerykanie zabraniali nosić tłumaczom masek na twarzy, co pozwoliłoby im na ukrycie swojej prawdziwej tożsamości. Dodatkowo nie zadbano o takie elementarne kwestie, jak możliwość spania na terenie baz dla tłumaczy, co zapewniałoby im bezpieczeństwo i brak ryzyka dostania się w ręce terrorystów. Przedmiotowe ich traktowanie powodowało brak zaufania, co przekładało się na jakość pracy czy wręcz brak lojalności wobec pracodawców. Często Amerykanie odmawiali tłumaczom kamizelek kuloodpornych, co było standardem wśród żołnierzy, z którymi na co dzień służyli. Z kolei kontraktor zatrudniający tłumaczy dla amerykańskiej armii firma Titan Corporation odmawiał tłumaczom odszkodowań w przypadku ran poniesionych w trakcie eksplozji na ulicach miast irackich. W 2009 roku Joshua Foust w „The New York Times” przytoczył przykład afgańskiego tłumacza Basira Ahmeda, który nie stawił się w pracy. Został z niej wyrzucony pomimo tego, że przyczyną jego nieobecności była rana nogi, jakiej doznał w trakcie wybuchu ładunku domowej roboty, co z kolei miało miejsce w tracie patroli z Amerykanami niedaleko pakistańskiej granicy[39].

Inaczej wyglądały relacje tłumaczy ze zwykłymi żołnierzami. Ze względu na długi okres wspólnej pracy często wchodzili oni ze sobą w bardzo dobre relacje. Tłumacze stawali się zaufanymi przyjaciółmi, z którymi razem ryzykowali życie czy wręcz je sobie wzajemnie ratowali. Często ci właśnie żołnierze byli tymi, którzy później starali się o wizy dla swoich byłych tłumaczy[40].

W Iraku pracą tłumaczy zajmowały się także kobiety, co dla niektórych z nich kończyło się tragicznie – gwałtem i śmiercią. Środowisko tłumaczy, zakładając różne zrzeszenia, domagało się ochrony i poprawy bezpieczeństwa swojego i rodzin. Amerykanie w celu uniknięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo tłumaczy podpisywali umowy z kontraktorami, np. firmą Titan Corporation, która to firma zatrudniała tłumaczy. W takich sytuacjach władze amerykańskie twierdziły, że zapewnienie bezpieczeństwa tłumaczom nie należy do ich obowiązków[41].

Praca tłumaczy była bardzo niebezpieczna, jednak zarobki także nie należały do niskich – najlepsi mogli zarobić, jak wcześniej wspomniano, nawet 200 tys. dolarów rocznie. Dotyczyło to niestety tłumaczy Amerykanów, którzy przyjechali ze Stanów Zjednoczonych. Tymczasem zatrudnieni na miejscu tłumacze iraccy zarabiali tylko pomiędzy 1200 a 1400 dolarów miesięcznie[42]. Dla porównania w 2014 roku afgańscy tłumacze lokalni, którzy pracowali z żołnierzami amerykańskimi w warunkach bojowych, zarabiali około 980 dolarów. Oczywiście zarobki te różniły się w zależności od państwa, dla którego pracowali[43].

Akcja wizowa

Po zakończeniu wojny, kiedy żołnierze wracają do swoich krajów, tłumacze i ich rodziny są skazani na ucieczkę z dotychczasowego miejsca zamieszkania i szukanie azylu. W takich sytuacjach posiadanie wizy do jednego z krajów europejskich może stanowić o ich życiu i śmierci. Polityka wizowa w odniesieniu do tłumaczy różni się w zależności od kraju[44].

Uzyskanie wizy wyjazdowej jest oczywiście ogromnym sukcesem dla tłumacza, jednak wiąże się to z koniecznością pozostawienia swojej rodziny w kraju, która często musi sobie radzić bez swojego syna czy brata. Często tłumacze uzyskują zgodę na wyjazd tylko dla siebie i swojej najbliższej rodziny. Taka decyzja to jednak duża niepewność i konieczność budowania życia od początku. W niektórych przypadkach tłumacze muszą wcześniej pracować z wojskiem przez kilka lat, co wiąże się z ogromnym stresem i ryzykiem utraty życia[45]. Często, jak już wspomniano, o wizę dla danego tłumacza ubiegał się żołnierz, z którym wcześniej tłumacz walczył lub uratował mu życie – w przeciwnym razie uzyskanie takiej wizy byłoby trudne lub wręcz niemożliwe.

W przypadku tłumaczy pojawiały się obawy, że zostaną oni potraktowani przez Amerykanów podobnie jak ich byli sojusznicy w południowo-wschodniej Azji w Wietnamie. Wiadomo z historii, że setki tysięcy z nich zostało zamordowanych przez siły Vietkongu po wycofaniu się Amerykanów[46].

Tłumacze pracujący dla Amerykanów w Iraku i w Afganistanie otrzymywali wizy w ramach specjalnego programu „The Special Immigrant Visa” (SIV). Niestety, liczba przyznanych wiz jest dużo mniejsza w Afganistanie niż w Iraku, w którym przyznano około 25 tys. wiz, a w Afganistanie – tylko 9 tys. Sam proces uzyskania takiej wizy mógł trwać nawet 5 lat. W momencie składania wniosku wizowego ubiegający się o nią byli tłumacze musieli od nowa przechodzić całą procedurę sprawdzeniową, mimo iż była ona przeprowadzana co kilka miesięcy w trakcie ich pracy. Konieczne m.in. było udowodnienie, że są Afgańczykami, że pracowali dla Amerykanów, że ich służba była wartościowa oraz że ich życie jest zagrożone ze względu na pracę dla Amerykanów. Musieli nosić ze sobą teczkę pełną takich dokumentów, jak: listy polecające, formularze z danymi osobowymi, listy z ambasady amerykańskiej, certyfikaty zdrowia, zdjęcia. Za wszystkie te dokumenty płacili sami, a przykładowo tylko certyfikat zdrowia kosztował 1500 dolarów i był ważny tylko sześć miesięcy. Czasami tłumacze musieli płacić za certyfikat kilka razy z uwagi na przedłużającą się procedurę. Niestety, pomimo tych wysiłków i kosztów tylko około 30% wszystkich wniosków rozpatrywano pozytywnie. Część tłumaczy otrzymywała w końcu informacje o pozytywnym przejściu całej procedury, a po kilku tygodniach z ambasady amerykańskiej otrzymywali e-mail z informacją o odmówieniu im wizy bez podania przyczyn[47]. Część tłumaczy narzekała, że w trakcie starania się o wizę „oblewała” robiony przez kontrwywiad test na wariografie, który wcześniej przechodzili bez problemów[48].

Dzięki naciskom na Kongres Amerykański i władze liczba wiz przyznanych w ramach SIV znaczenie wzrosła. Pomiędzy październikiem 2013 a czerwcem 2014 roku wizy otrzymało 2300 Afgańczyków[49]. W 2013 liczba Irakijczyków, którzy otrzymali wizy, wyniosła 3000, natomiast w przypadku Afgańczyków było to raptem 1500 osób. W związku z powyższym Kongres Amerykański przyjął przepis, który przedłużał możliwość starania się o wizę do USA do 30 września 2015 roku, z czego wniosek należało złożyć do 30 września 2014 roku. W 2014 roku około 5000 Irakijczyków i Afgańczyków czekało na wizy, a czas biegł na ich niekorzyść[50]. Od 2008 do 2013 roku w sumie 6000 Irakijczyków otrzymało wizy[51]. Stany Zjednoczone przez cały okres trwania konfliktów w Iraku i Afganistanie miały razem ponad dwa miliony żołnierzy[52]. W przypadku rozpatrywania wiz Afgańczyków problem często polegał na tym, że byli oni zatrudniani nie tylko przez USA, ale także przez siły koalicyjne (International Security Assistant Force – ISAF)[53], co dla amerykańskich biurokratów stanowiło problem[54].

Ustanowiono także inny program, w ramach którego tłumacze mogli wyjeżdżać do USA – „The Refugee Crisis in Iraq Act”. Dzięki temu programowi planowano wydanie 5000 wiz rocznie dla Irakijczyków, pracujących dla USA przez co najmniej jeden rok i którzy mogli udowodnić, że praca ta miała wpływ na zagrożenia dla ich życia. Program ten trwał pięć lat. Podobny program – o nazwie „The Afghan Allies Protection Act” – powstał w 2009 roku dla Afganistanu i przewidywał wydawanie 1500 wiz rocznie przez 5 lat. Ostatecznie w ramach irackiego programu udało się wykorzystać tylko 22% wiz, a afgańskiego – 12%. Do 2011 roku wszystkie wizy dotyczące Afgańczyków były wydawane przez amerykańską ambasadę w Pakistanie, co w oczywisty sposób ograniczało liczbę osób mających szansę na taki dokument. Według niepotwierdzonych przez Amerykański Departament Stanu Informacji w październiku 2012 roku wizy otrzymało tylko 32 na 5700 Afgańczyków, którzy złożyli kompletny wniosek wizowy[55].

Oddzielne programy wizowe miały także inne państwa biorące udział w misjach w Iraku czy Afganistanie. Nowa Zelandia, która wysłała do Afganistanu 145 żołnierzy, przyznała wizy 23 tłumaczom afgańskim i 50 innym osobom. Dania, wysyłając 545 żołnierzy do Iraku, udzieliła azylu 120 tłumaczom wraz z ich rodzinami. Kanada, która miała w Afganistanie 3000 żołnierzy, udzieliła 550 wiz dla tłumaczy[56].

Szacuje się, że żołnierzom Wielkiej Brytanii w Afganistanie pomagało co najmniej 450 tłumaczy, którzy następnie ubiegali się o wizy. Część z nich, pomimo uzyskania wizy wyjazdowej do Wielkiej Brytanii, musiała w sądach walczyć o prawo ściągnięcia swoich rodzin, które w dalszym ciągu pozostawały w Afganistanie. Tłumacze z Iraku, którzy przepracowali w tym charakterze przynajmniej jeden rok, otrzymali prawo wyboru – jednorazowy pakiet finansowy, tymczasowy lub stały wyjazd do Wielkiej Brytanii. W przypadku Afganistanu prawo wyjazdu do Wielkiej Brytanii uzyskali tylko ci, którzy pracowali dla Anglików w prowincji Helmand przez minimum 12 miesięcy i byli zatrudnieni w grudniu 2012 roku. Inni musieli starać się o wyjazd w ramach tzw. polityki dużego zagrożenia. Należy nadmienić, że tylko jeden taki tłumacz otrzymał wizę brytyjską ze względu na ryzyko, jakie mu groziło. Prawnicy broniący interesów Afgańczyków w sądach w Wielkiej Brytanii uważali za niesprawiedliwy system, który nie dawał tłumaczom afgańskim takich samych praw, jakie posiadali tłumacze iraccy. Dodatkowo przyznawanie prawa tylko tym tłumaczom, którzy pracowali w grudniu 2012 roku w Helmandzie, jawnie naruszało prawa setek tłumaczy pracujących dla Anglików wcześniej[57].

Wiosną 2015 roku pojawiły się informacje, że tylko 77 afgańskich tłumaczy, którzy pracowali dla Anglików w Afganistanie, uzyskało wizy i prawo wyjazdu do Wielkiej Brytanii. Brytyjski minister obrony Mark Francois potwierdził, że z 395 lokalnie zatrudnionych pracowników, którzy złożyli wnioski wizowe, 77 wyjechało do Anglii. Sprawa była o tyle ciekawa medialnie, że jeszcze w 2012 roku David Cameron obiecał, że na 1200 osób wspierających Anglików w Helmandzie połowa ma szansę na wizy. Sprawa stała się medialną szczególnie w 2013 roku, kiedy to wnuk Winstona Churchilla, Alexander Perkins, zebrał 100 tys. podpisów pod petycją do premiera o uszanowanie poświęcenia afgańskich robotników. Powiedział on m.in. „Tłumacze ponosili ogromne ryzyko, aby nam pomóc, ryzykując nie tylko swoje życie, ale także życie swoich rodzin – a obecnie rząd Wielkiej Brytanii odwrócił się tyłem do tłumaczy”[58]. Większość tłumaczy, która nie miała możliwości przeprowadzenia się do Wielkiej Brytanii, otrzymała instruktaż, że powinna zmienić numer telefonu i wracać do domu innymi drogami[59].

W przypadku Francji większość tłumaczy została pozostawiona samym sobie po odejściu sił francuskich w 2012 roku. Na 258 tłumaczy, którzy wystąpili o wizy, tylko 73 otrzymało prawo wjazdu do Francji. Osoby, które nie otrzymały wiz, wyjeżdżały z Afganistanu na własną rękę, często miesiącami włócząc się bez pracy po ulicach Paryża czy innych miast Europy. Niektórzy tłumacze zaczynali swoją pracę u boku sił koalicyjnych jako czternastoletni chłopcy, przy nich dorastali i kształtowali swoje poglądy. Całe ich życie było postawione na jedną kartę. 5 marca 2015 roku doszło nawet do demonstracji przed ambasadą francuską około 30 tłumaczy, którzy domagali się przyznania wiz. Personel ambasady poinformował protestujących o braku możliwości zmiany decyzji władz francuskich co do przyznania wiz. Dopiero interwencja dziennikarzy francuskich popchnęła sprawę do przodu. Ostatecznie 21 kwietnia 2015 roku francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius ogłosił, że wnioski wizowe 54 Afgańczyków zostaną ponownierozpatrzone. W tym przypadku wzięto pod uwagę trzy kryteria, tj. ryzyko utraty życia, możliwości asymilacji we Francji oraz jakość pracy dla armii francuskiej[60].

Samo uzyskanie wizy nie rozwiązuje problemów tłumaczy. Kwalifikacje Afgańczyków nie są np. uznawane w Wielkiej Brytanii, nie mają oni także prawa do podejmowania pracy, a ich świadectwa szkolne nie pozwalają na kontynuację kształcenia w większości krajów, do których emigrują. Obecnie Afgańczycy stanowią 14% wszystkich emigrantów przybywających do Europy, a w 2014 roku byli największą grupą emigrantów na świecie (około 2,6 mln ludzi), z czego większość wyemigrowała do Iranu i Pakistanu[61].

Zakończenie

Podsumowując, należy stwierdzić, że problem braku tłumaczy nie jest łatwy do rozwiązania. Z jednej strony wydaje się zasadnym masowe szkolenie żołnierzy ze znajomości różnych języków obcych, co zapewniłoby odpowiednią liczbę wyszkolonych i odpowiednio sprawdzonych tłumaczy. Z drugiej jednak – nauka języka obcego zajmuje lata i często może okazać się nietrafioną inwestycją.

Często jest tak, że państwa wysyłają żołnierzy w rejony, w których nie mają swoich interesów, a ich zaangażowanie wynika ze zobowiązań sojuszniczych. Dodatkowo większość współczesnych operacji zbrojnych ma charakter misji zaprowadzania i utrzymania pokoju, co z kolei implikuje konieczność utrzymywania wzorowych relacji z ludnością lokalną czy siłami państwa gospodarza. Z całą jednak pewnością żadne z państw na świecie nie jest w stanie przygotować odpowiedniej liczby tłumaczy wśród swoich obywateli tak, aby całkowicie uniezależnić się od konieczności zatrudniania tłumaczy lokalnych.

Podczas planowania konkretnej operacji wojskowej państwa w niej uczestniczące powinny więc przygotować jasne przepisy odnośnie zatrudniania tłumaczy, stworzyć im odpowiednie warunki pracy w zakresie zarówno logistycznym, jak i bezpieczeństwa oraz mieć koncepcję postępowania z tłumaczami po wycofaniu swoich wojsk z miejsca konfliktu.

Nie wolno dawać nadziei tłumaczom na otrzymanie wizy wyjazdowej w sytuacji, kiedy z góry wiadomo, że będzie to niemożliwe. W przypadku pojawienia się takiej możliwości należy określić uczciwe warunki ich przyznawania. W przeciwnym razie pozostaje złudzenie, że po wykorzystaniu tłumaczy do realizacji własnych interesów zostawia się ich skazanych na łaskę i niełaskę terrorystów czy nowych, często opozycyjnych, sił w danym kraju.

BIBLIOGRAFIA

America’s Afghan And Iraqi Interpreters Risk Lives But Wait Years In Danger For Visas, http://www.huffingtonpost.com/2013/06/23/afghan-iraq-interpreters-siv_n_3481555.html

Anderson B., The Interpreters, https://s3.amazonaws.com/vice_asset_uploader/files/1404757485The_Interpreters_Ebook_v6.pdf

Baigorri-Jalón J., Wars, languages and the role(s) of interpreters,

University of Salamanca, https://www.google.pl/search?q=interpreters+at+war&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=MslEVoLOI4T5UrrXspgL

Baker C., The care and feeding of linguists: the working environment of interpreters, translators and linguists during peacekeeping in Bosnia-Herzegovina, University of Southampton, http://core.ac.uk/download/pdf/24965.pdf

Baker M., Interpreters and Translators in the War Zone, „The Translator”, Volume 16, Number 2 (2010), ISBN 978-1-905763-23-8, s. 211, http://www.researchschool.org/intranets/Baker.pdf

Batchelor T., Fewer than 100 brave interpreters from Afghan War resettled in UK despite Taliban threats, http://www.express.co.uk/news/uk/566315/Afghanistan-interpreters-Britain-War-Taliban-attacks

Counterguerilla Operations, FM 90-8/MCRP 3-33A, U.S. Marine Corps, 29 August 1986

Danielewicz K., Rozpoznanie osobowe HUMINT i kontrwywiad w operacji typu COIN, w: „Kwartalnik Bellona”, nr 1/2013

Falconer B., Military Translators at War, http://www.motherjones.com/politics/2009/03/military-translators-war

Graff V., The Afghan interpreters cut adrift by French army, http://www.france24.com/en/20150502-afghanistan-france-interpreters-cut-adrift-french-army-visas-asylum

Grau W., Guerrillas, Terrorists, and Intelligence Analysis, Something Old, Something New, „Military Review”, July–August 2004

Hammes T.X., Lost in Translation, „The New York Times”, http://www.nytimes.com/2005/08/24/opinion/25xhammes.html

Hertog E., Interpreters in conflict zone, Conflict Zone Field Guide for Civilian Translators/Interpreters and Users of Their Services, http://lourdesderioja.com/2014/06/02/erik-hertog-interpreters-in-conflict-zone/

Interpreters in War Zones, http://www.corporatranslations.com/blog/interpreters-in-war-zones/

Kelly N., Interpreters’ Accomplishments Fail to Translate Into Visas, http://atwar.blogs.nytimes.com/2013/02/14/interpreters-accomplishments-fail-to-translate-into-visas/

Marr J., Cushing J., Garner B., Thompson R., Human Terrain Mapping, A critical First Step to Winning the COIN Fight, „Military Review”, March–April 2008

McFate S., The Art and Aggravation of Vetting in Post-Conflict Environments, „Military Review”, July–August 2007, nr 4

Military Interpreting: For many interpreters the least known part of the profession, https://rpstranslations.wordpress.com/2014/11/10/military-interpreting-for-many-interpreters-the-least-known-part-of-the-profession/

Paton C., Migrant crisis: Afghan translators in the UK are forgotten refugees from Britain’s failed war, http://www.ibtimes.co.uk/migrant-crisis-afghan-translators-uk-are-forgotten-refugees-britains-failed-war-1522053

Rovegno J.S., Hajdari L., Perezic D., Interpreters in Intelligence Operations, „Military Intelligence Professional Bulletin”, October–December 2003 r., s. 25–27, http://www.fas.org/irp/agency/army/mipb/index.html

Salhani C., Understanding Cultures: A vital Tool in War, Crisis Resolution, and Peace, „Military Professional Bulletin”, January–March 2010

Schmidle N., Getting Bin Laden, What happened that night in Abbottabad, „New Yorker”, 8.08.2011, http://www.newyorker.com

Shaver P.A., Language Action, Military Translators and Interpreters, „Military Intelligence Professional Bulletin ”, PB 34-04-3, Vol 30, Number 3, July–September 2004

Shaver P.A., Language Action, Update on National Language Priorities – The National Language Conference, Language Transformation Roadmap and The Military Language Conference, „Military Intelligence Professional Bulletin”, PB 34-05-1, Volume 31, Number 1, January–March 2005

Sieff K., Congress set to vote on visa program for Afghan interpreters, https://www.washingtonpost.com/world/asia_pacific/congress-set-to-vote-on-visa-program-for-afghan-interpreters/2013/06/13/ea7283b2-d463-11e2-b3a2-3bf5eb37b9d0_story.html

Sieff K., In Afghanistan, interpreters who helped U.S. in war denied visas; U.S. says they face no threat, https://www.washingtonpost.com/world/in-afghanistan-interpreters-who-helped-us-in-war-denied-visas-us-says-they-face-no-threat/2013/11/10/af7acfc8-4180-11e3-b028-de922d7a3f47_story.html

Solotaroff P., The Interpreters We Left Behind, http://www.mensjournal.com/magazine/the-interpreters-we-left-behind-20140326?page=4

Syal R., Afghan interpreter identifies colleagues in beheading footage, http://www.theguardian.com/world/2014/dec/31/afghan-interpreter-colleagues-beheading-footage

Translator shortage presaged Gitmo arrests, U.S. officials warned of lack of reliable, American-born interpreters, „WorldNetDaily”, http://www.wnd.com/2003/09/20964/

War participating interpreters, The Union of Communication and Language Professionals, Denmark, June 2006, https://www.google.pl/search?q=interpreters+at+war&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=MslEVoLOI4T5UrrXspgL#q=interpreters+at+war&start=10

Watson P., Afghan interpreter arrives in Canada, http://www.thestar.com/news/world/2012/07/29/afghan_interpreter_arrives_in_canada.html


[1] N. Kelly, Interpreters’ Accomplishments Fail to Translate Into Visas, http://atwar.blogs.nytimes.com/2013/02/14/interpreters-accomplishments-fail-to-translate-into-visas/, 12.11.2015.

[2] W 50 takich obozach wewnętrznych na terenie USA było osadzonych 600 tys. Włochów, 300 tys. Niemców i 100 tys. Japończyków. Wszyscy oni byli zarejestrowani jako sojusznicy wrogów Ameryki. J. Baigorri-Jalón, Wars, languages and the role(s) of interpreters,

University of Salamanca, https://www.google.pl/search?q=interpreters+at+war&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=MslEVoLOI4T5UrrXspgL, 12.11.2015.

[3] Ibidem.

[4] C. Baker, The care and feeding of linguists: the working environment of interpreters, translators and linguists during peacekeeping in Bosnia-Herzegovina, University of Southampton, http://core.ac.uk/download/pdf/24965.pdf, 12.11.2015.

[5] Military Interpreting: For many interpreters the least known part of the profession, https://rpstranslations.wordpress.com/2014/11/10/military-interpreting-for-many-interpreters-the-least-known-part-of-the-profession/, 12.11.2015.

[6] C. Baker, The care and feeding…

[7] Pierwszym tłumaczem była kobieta, zatrudniona za 200 marek niemieckich. W celu zapewnienia bezpieczeństwa tłumaczom wynajmowano domy. Niestety, nie wszyscy decydowali się w nich zamieszkiwać, więc część była namierzana i zabijana przez przeciwników porozumienia pokojowego. Ibidem.

[8] W operacji COIN uwzględniane są także takie elementy, jak: rozwój gospodarczy, inwestycje w naukę, rozwój demokracji poprzez promocję instytucji demokratycznych i inne mające na celu przekonanie lokalnej ludności do poparcia sił COIN. Counterguerilla Operations, FM 90-8/MCRP 3-33A, U.S. Marine Corps, 29 August 1986, s. 1–5.

[9] C. Salhani, Understanding Cultures: A vital Tool in War, Crisis Resolution, and Peace, „Military Professional Bulletin”, January–March 2010, s. 58.

[10] N. Kelly, Interpreters’…

[11] Określenie „GoB” używane było w sytuacji zamachów, w trakcie których przedstawiciele np. afgańskich sił bezpieczeństwa atakują żołnierzy lub pracowników ISAF. Nazwa „Green on Blue” ma związek z kolorami używanymi dla oznaczenia: sił własnych jako „niebieskich” (ang. Blue), przeciwnika – jako „czerwonych” (ang. Red), oraz sojuszników afgańskich jako „zielonych” (ang. Green). Zamachy GoB mogą także występować w innych konfliktach. Nazwa ta jest używana coraz powszechniej do określenia konkretnego rodzaju zagrożeń dla wojsk koalicyjnych.

[12] B. Anderson, The Interpreters, https://s3.amazonaws.com/vice_asset_uploader/files/1404757485The_Interpreters_Ebook_v6.pdf, s. 4, 12.11.2015.

[13] N. Schmidle, Getting Bin Laden, What happened that night in Abbottabad, „New Yorker”, 8.08.2011, http://www.newyorker.com.

[14] Proces ten nazywa się „human-terrain mapping” – HTM. J. Marr, J. Cushing, B. Garner, R. Thompson, Human Terrain Mapping, A critical First Step to Winning the COIN Fight, „Military Review”, March–April 2008, s.18–24.

[15] Translator shortage presaged Gitmo arrests, U.S. officials warned of lack of reliable, American-born interpreters, „WorldNetDaily”, http://www.wnd.com/2003/09/20964/, 30.01.2013.

[16] T.X. Hammes, Lost in Translation, „The New York Times, http://www.nytimes.com/2005/08/24/opinion/25xhammes.html, 30.01.2013.

[17] Strukturą odpowiedzialną za rozwój zawodowy, planowanie kariery i planowanie szkoleń było centrum szkolenia rozpoznania – The U.S. Army Intelligence Center and Fort Huachuca (USAIC&FH). Co prawda, wcześniej istniała specjalność MOS 97L, ale nie spełniała ona oczekiwań szczebla taktycznego. Kandydaci – Amerykanie odpowiedniego pochodzenia narodowościowego – musieli zdać test z języka angielskiego: English Language Comprehension Test (ECLT), i uzyskać minimum 80 punktów. Następnie przechodzili podstawowe szkolenie wojskowe – Basic Combat Training (BCT), oraz zaawansowane szkolenie indywidualne – Advanced Individual Training (AIT). Osoby, które nie uzyskały 80 punktów, przechodziły dodatkowe szkolenie z języka angielskiego, aż osiągnęły wymagane minimum. Szkolenie AIT trwało 6 tygodni i dotyczyło takich zagadnień, jak podstaw tłumaczenia dokumentów oraz rozmów, interpretowania tłumaczeń oraz niezbędnego słownictwa wojskowego. P.A. Shaver, Language Action, Military Translators and Interpreters, „Military Intelligence Professional Bulletin”, PB 34-04-3, Vol. 30 Number 3, July–September 2004, s.79.

[18] P.A. Shaver, Language Action, Update on National Language Priorities — The National Language Conference, Language Transformation Roadmap and The Military Language Conference, „Military Intelligence Professional Bulletin”, PB 34-05-1, Volume 31, Number 1, January–March 2005, s. 56–57. Szacuje się, że Amerykanie mają około 14 000 żołnierzy, którzy posługują się przynajmniej jednym językiem obcym. Niemniej jednak w ostatnich latach Amerykanie polegali głównie na zewnętrznych firmach zajmujących się werbunkiem tłumaczy dla wojska. Dla firm specjalizujących się w dostarczaniu usług dla armii to bardzo dobry interes. W 2007 r. armia wykorzystywała około 4500 tłumaczy, co kosztowało 700 mln dolarów. Military Interpreting: For many…

[19] Podział na trzy wcześniej wymienione kategorie występował już w trakcie wojny w Bośni i Hercegowinie. Tylko tłumacze kategorii II i III mogli nosić flagi amerykańskie na rękawie mundurów. Oficerowie rozpoznania z kolei radzili, aby tłumacze z poświadczeniami nie spali w tych samych kwaterach, co tłumacze bez poświadczeń. M. Baker, Interpreters and Translators in the War Zone, „The Translator”, Volume 16, Number 2 (2010), ISBN 978-1-905763-23-8, s. 211, http://www.researchschool.org/intranets/Baker.pdf, 12.11.2015.

[19] Interpreters in War Zones, http://www.corporatranslations.com/blog/interpreters-in-war-zones/, 12.11.2015.

[20] J.S. Rovegno, L. Hajdari, D. Perezic, Interpreters in Intelligence Operations, „Military Intelligence Professional Bulletin”, October–December 2003 r., s. 25–27, http://www.fas.org/irp/agency/army/mipb/index.html, 28.12.2012.

[21] Ibidem.

[22] Interpreters in War…

[23] P. Solotaroff, The Interpreters We Left Behind, http://www.mensjournal.com/magazine/the-interpreters-we-left-behind-20140326?page=4, 12.11.2015.

[24] S. McFate, The Art and Aggravation of Vetting in Post-Conflict Environments, „Military Review”, July–August 2007, nr 4, s. 148–156. Więcej na temat roli kontrwywiadu w realizacji procedury vettingu w: K. Danielewicz, Rozpoznanie osobowe HUMINT i kontrwywiad w operacji typu COIN, w: „Kwartalnik Bellona”, nr 1/2013, s. 178–194.

[25] Interpreters in War…

[26] E. Hertog, Interpreters in conflict zone, Conflict Zone Field Guide for Civilian Translators/Interpreters and Users of Their Services, http://lourdesderioja.com/2014/06/02/erik-hertog-interpreters-in-conflict-zone/, 12.11.2015.

[27] Ibidem.

[28] Ibidem.

[29] W. Grau, Guerrillas, Terrorists, and Intelligence Analysis, Something Old, Something New, „Military Review”, July–August 2004, s. 46–47.

[30] P. Watson, Afghan interpreter arrives in Canada, http://www.thestar.com/news/world/2012/07/29/afghan_interpreter_arrives_in_canada.html, 12.11.2015.

[31] K. Sieff, In Afghanistan, interpreters who helped U.S. in war denied visas; U.S. says they face no threat, https://www.washingtonpost.com/world/in-afghanistan-interpreters-who-helped-us-in-war-denied-visas-us-says-they-face-no-threat/2013/11/10/af7acfc8-4180-11e3-b028-de922d7a3f47_story.html, 12.11.2015.

[32] C. Paton, Migrant crisis: Afghan translators in the UK are forgotten refugees from Britain’s failed war, http://www.ibtimes.co.uk/migrant-crisis-afghan-translators-uk-are-forgotten-refugees-britains-failed-war-1522053, 12.11.2015.

[33] N. Kelly, Interpreters…

[34] B. Falconer, Military Translators at War, http://www.motherjones.com/politics/2009/03/military-translators-war, 12.11.2015.

[35] Brytyjski minister obrony miał powiedzieć, że zna tylko cztery przypadki śmierci tłumaczy, którzy w chwili śmierci pracowali z brytyjskimi żołnierzami. Niestety, większość z nich została zamordowana w drodze do domu lub pracy, lub we własnych domach. M. Baker, Interpreters and…

[36] Interpreters…

[37] B. Anderson, The Interpreters…, s. 7–10.

[38] B. Falconer, Military Translators…

[39] M. Baker, Interpreters…, s. 205–206.

[40] Ibidem.

[40] Interpreters in War…

[41] War participating interpreters, The Union of Communication and Language Professionals, Denmark, June 2006, https://www.google.pl/search?q=interpreters+at+war&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=MslEVoLOI4T5UrrXspgL#q=interpreters+at+war&start=10, 12.11.2015.

[42] B. Falconer, Military Translators…

[43] Później część z nich musiała podpisać kontrakty obniżające ich zarobki o 40%, co wynikało z tego, że firma mająca kontrakt z armią musiała za te same pieniądze zatrudnić większą liczbę tłumaczy. P. Solotaroff,
The Interpreters…

[44] N. Kelly, Interpreters…

[45] P. Watson, Afghan interpreter…

[46] P. Solotaroff, The Interpreters…

[47] Wzrost liczby odmów wynikał z opinii amerykańskiego Departamentu Stanu, którego przedstawiciele stwierdzili, że ryzyko dla tłumaczy nie jest wcale takie duże. W jednym przypadku tłumacz pracujący dla amerykańskiej piechoty morskiej został porwany i zamordowany w rejonie Kabulu w sierpniu 2013 r. Kilka dni przed śmiercią wypełniał swój wniosek wizowy. Zdjęcie jego zwłok zostało opublikowane przez talibów na stronie Facebooka, na której tłumacze afgańscy wymieniają się informacjami odnośnie wiz. K. Sieff, In Afghanistan, interpreters…

[48] B. Anderson, The Interpreters…, s. 11–14.

[49] Ibidem.

[50] P. Solotaroff, The Interpreters…

[51] K. Sieff, In Afghanistan, interpreters…

[52] N. Kelly, Interpreters’ Accomplishments…

[53] W takich sytuacjach z ich usług mogli korzystać żołnierze wszystkich państw, których żołnierze pełnili służbę w ramach ISAF.

[54] K. Sieff, Congress set to vote on visa program for Afghan interpreters, https://www.washingtonpost.com/world/asia_pacific/congress-set-to-vote-on-visa-program-for-afghan-interpreters/2013/06/13/ea7283b2-d463-11e2-b3a2-3bf5eb37b9d0_story.html, 12.11.2015.

[55] America’s Afghan And Iraqi Interpreters Risk Lives But Wait Years In Danger For Visas, http://www.huffingtonpost.com/2013/06/23/afghan-iraq-interpreters-siv_n_3481555.html, 12.11.2015.

[56] N. Kelly, Interpreters…

[57] Niektórzy tłumacze rozpoznawali w internecie swoich kolegów, którzy byli później ścigani przez talibów jako szpiedzy ISAF. Filmy z tych egzekucji były dostępne w internecie. Tego typu sytuacje powodowały ogromne napięcia w przypadku pozostawienia rodzin w Afganistanie. R. Syal, Afghan interpreter identifies colleagues in beheading footage, http://www.theguardian.com/world/2014/dec/31/afghan-interpreter-colleagues-beheading-footage, 3.01.2015.

[58] T. Batchelor, Fewer than 100 brave interpreters from Afghan War resettled in UK despite Taliban threats, http://www.express.co.uk/news/uk/566315/Afghanistan-interpreters-Britain-War-Taliban-attacks, 12.11.2015.

[59] Ibidem.

[60] Publikując odpowiednie materiały w mediach, uczyniły sprawę bardzo medialną, co wywarło presję na władze francuskie, aby zajęły się problemem. W sprawę zaangażowało się także wielu prawników. V. Graff, The Afghan interpreters cut adrift by French army, http://www.france24.com/en/20150502-afghanistan-france-interpreters-cut-adrift-french-army-visas-asylum, 2.05.2015.

[61] C. Paton, Migrant crisis…

Oceń post
[Głosów: 0 Średnio: 0]
ZOBACZ DZIAŁY BLOGA
W SKLEPIE

Przeżyć Szkołę. Bezpieczeństwo w szkole. Teoria i praktyka

System bezpieczeństwa w szkole jest tak silny, jak jego najsłabszy element.Książka „Przeżyć szkołę" poświęcona jest kwestiom bezpieczeństwa w placówkach oświatowych. Szczególną uwagę autor zwraca na zagadnienia związane z atakiem tzw. aktywnego strzelca. Poddaje analizie najbardziej tragiczne wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, Finlandii, Niemczech, na Krymie i w Polsce.
57 zł