Zapraszamy na magiczną podróż po wyjątkowym pod każdym względem Podlasiu!

Poniżej znajduje się plan wyjazdu, który każdy może obejrzeć online lub pobrać w formacie .pdf.

Kazimierski Park Krajobrazowy

Opracował: dr Krzysztof Danielewicz

Pod hasłem Kazimierski Park Krajobrazowy, poza pięknymi widokami, kryje się urokliwa trasa turystyczna, którą najlepiej pokonać według układu Puławy – Janowiec – Kazimierz Dolny – Nałęczów. Obecnie rejon parku jest świetną opcją na kilkudniowy wypoczynek, a w związku z otwarciem drogi ekspresowej nr 17 z Warszawy do Lublina przejazd z Warszawy do Puław zajmuje tylko około godziny.

Kazimierski Park Krajobrazowy powstał w 1979 roku i był pierwszym z obecnych 17 parków krajobrazowych znajdujących się na terenie województwa lubelskiego. Obszar parku obejmuje bardzo cenne obszary geologiczne. Oprócz walorów abiotycznych ma też walory kulturowe i krajobrazowe. Do jednej z najważniejszych atrakcji należy zaliczyć gęstą sieć wąwozów lessowych – w okolicach Bochotnicy ich zagęszczenie jest największe w Europie i przekracza 10 km na km². Obecnie park zajmuje powierzchnię 149,74 km², a jego otulina liczy 246,44 km².

Pierwszym przystankiem na tej trasie są Puławy – największe miasto nadwiślańskie pomiędzy Krakowem a Warszawą, liczące około 47 tys. mieszkańców. Za jego najciekawszych atrakcji turystycznych należy uznać pałac Czartoryskich, wzniesiony pierwotnie przez Lubomirskich w latach 1676-1679. Pałac został spalony przez Szwedów w 1706 roku i odbudowany w latach 1722-1736 przez Sieniawskich i Czartoryskich. Obecnie wnętrza pałacu są udostępnione dla zwiedzających. Z ciekawszych ekspozycji warto wspomnieć kolekcję mundurów oraz broni, pochodzących z różnych okresów. Pałac otacza nieco zaniedbany park krajobrazowy o powierzchni 30 hektarów. W latach 1731-1736 park przybrał styl francuski, w jakim przetrwał do dziś.

Zdjęcie 1. Pałac Czartoryskich.
Zdjęcie 2. Świątynia Sybilli.

Innym bardzo ciekawym zabytkiem jest Świątynia Sybilli, zbudowana w latach 1798-1801 na wzór antycznej świątyni Westy w Tivoli pod Rzymem. W 1801 roku Izabela Czartoryska założyła tutaj pierwsze w Polsce muzeum, mające pobudzić patriotyzm w okupowanej Polsce. W jej pobliżu znajduje się Dom Gotycki, zbudowany w latach 1800-1809, z okazji pobytu w Puławach Józefa Poniatowskiego. Interesującym zabytkiem jest również dawna kaplica pałacowa, wzniesiona w 1803 roku na wzór rzymskiego Panteonu.

Zdjęcie 3. Dom gotycki.

Puławy opuszczamy odrestaurowanym zabytkowym mostem żelaznym nad Wisłą i udajemy się do pięknej miejscowości Janowiec. To dawniejsze miasto, obecnie wieś, leżąca w powiecie puławskim, na skraju Małopolskiego Przełomu Wisły oraz trójkąta turystycznego: Puławy – Kazimierz Dolny – Nałęczów, przy ujściu Plewki do Wisły, jest połączona przeprawą promową z Kazimierzem Dolnym. Miejscowość w 1325 roku była wymieniana w kronikach pod nazwą Serokomla. Zmiana nazwy na Janowiec i otrzymanie praw miejskich nastąpiło w 1537 roku na podstawie przywileju otrzymanego od króla Zygmunta Starego.

Zdjęcie 4. Odrestaurowany most na Wiśle w Puławach.

Nad urokliwą miejscowością górują ruiny zamku, należącego do najważniejszych zabytków Janowca, zbudowanego w pierwszej połowie XVI wieku przez Mikołaja Firleja. Obecnie znajduje się w nim oddział Muzeum Nadwiślańskiego, gdzie można m.in. obejrzeć kolekcję porcelany niderlandzkiej. Innymi ciekawymi zabytkami są kościół z XIV wieku w stylu gotyckim oraz zespół dworski złożony z budynków przeniesionych z pobliskich terenów Lubelszczyzny, w skład którego wchodzą: barokowy dwór z XVIII wieku, drewniany spichlerz z przełomu XVIII i XIX wieku, stodoła z końca XIX wieku oraz lamus z końca XIX wieku.

Zdjęcie 5. Ruiny zamku w Janowcu.
Zdjęcie 6. Barokowy dwór z XVIII w. znajdujący się obok zamku w Janowcu.
Zdjęcie 7. Zabytkowe budynki gospodarcze znajdujące się obok zamku w Janowcu.
Zdjęcie 8. Widok na zamek w Janowcu z perspektywy Janowca.
Zdjęcie 9. Urokliwe centrum Janowca.

Po zjedzeniu pysznego posiłku w restauracji Maćkowa Chata w centrum miejscowości polecam przeprawę promową przez Wisłę w rejon Kazimierza Dolnego. Jeżeli ktoś ma ochotę popływać, można jeszcze spędzić kilka godzin nad położonym w lesie zalewem rzeki Plewki. Będąc na promie, mamy okazję zrobić kilka pięknych ujęć Wisły, która w tym miejscu prezentuje się bardzo urokliwie. Po przeprawie, zanim pojedziemy do Kazimierza Dolnego, serdecznie polecam spacer po wsi Mięćmierz.

Mięćmierz to stara osada flisacka, dziś letniskowa wieś położona nad samą Wisłą 3 km od centrum Kazimierza. Można tu dotrzeć, idąc lasem miejskim. Dochodzimy na wzgórze, zwane od nazwiska jego byłego właściciela Albrychta Albrechtówką, gdzie znajduje się punkt widokowy na przełom Wisły. Stąd zboczem schodzimy w dół, do wioseczki Męćmierz. To jakby żywy skansen: wiele wiekowych chałup zostało tu przeniesionych z innych miejsc za sprawą nowych właścicieli posesji – inteligencji, głównie z Warszawy i Lublina. Dziś te domy, którym gdzie indziej groziłoby unicestwienie, służą za miejsca letniskowe. Mięćmierz to rzeczywiście magiczna osada – maleńka wioseczka z osłoniętą gontowym daszkiem studnią w sercu.

Zdjęcie 10. Przeprawa promowa przez Wisłę.
Zdjęcie 11. Uroki Mięćmierza.
Zdjęcie 12. Uroki Mięćmierza.

Ostatnim, moim zdaniem, najciekawszym punktem trasy, jest Kazimierz Dolny. Małe miasto, kiedyś królewskie, obecnie liczy około 2,5 tys. mieszkańców. W sezonie turystycznym przybywają tu tysiące osób, zwabione pięknem tego miejsca. Początki osady sięgają XI wieku, natomiast w kronikach nazwa Dolny została odnotowana w 1249 roku. Prawa miejskie Kazimierz Dolny uzyskał w pierwszej połowie XIV wieku. Złoty wiek zakończył się wraz ze spaleniem miasta przez króla szwedzkiego Karola Gustawa w 1656 roku.

Dzisiaj Kazimierz Dolny stanowi zespół urbanistyczno-krajobrazowy, w którym został zachowany historyczny układ ośrodka handlu położonego na szlaku wiślanym. 8 września 1994 roku. kazimierski zespół zabytkowy został uznany za pomnik historii zarządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy. Nie sposób wymienić wszystkich znajdujących się tu atrakcji turystycznych, ale do najciekawszych należy zaliczyć: górujące nad miastem ruiny zamku, wieżę obronną, kamienicę Celejowską, kościół parafialny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja, kościół św. Anny, spichlerz Feuersteina, Króla Kazimierza i inne, kamienice Przybyłów, synagogę, jatki drewniane na Małym Rynku, drewniane domy oraz przepiękny rynek.

Zdjęcie 13. Uroki Kazimierza Dolnego.
Zdjęcie 14. Uroki Kazimierza Dolnego.
Zdjęcie 15. Widok na Kazimierz Dolny i Wisłę.
Zdjęcie 16. Uroki Kazimierza Dolnego.
Zdjęcie 17. Uroki Kazimierza Dolnego.

Po nasyceniu się pięknem Kazimierza Dolnego można pojechać do Nałęczowa, które jest jedynym w Polsce uzdrowiskiem o profilu wyłącznie kardiologicznym. W powrocie do zdrowia pomaga tutejszy mikroklimat sprzyjający naturalnemu obniżeniu się ciśnienia tętniczego krwi oraz zmniejszeniu dolegliwości serca. W mieście znajduje się wiele zabytkowych willi i innych ciekawych budowli, a w samym centrum leży 25-hektarowy Park Zdrojowy ze stawem i historyczną zabudową.

Park Narodowy „Ujście Warty” – Puszcza Notecka

Opracował: dr  Krzysztof Danielewicz, 31.08.2020 r.

Park Narodowy „Ujście Warty” oraz jego okolice są bardzo atrakcyjnym miejscem na kilkudniowy „wypad” weekendowy. Najlepiej w tym celu udać się do Kostrzyna nad Odrą i w tym rejonie znaleźć nocleg. Jadąc od strony Poznania, warto zjechać z autostrady A2 na Świebodzin i po drodze odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Gorąco polecam kierować się na Niesulice i odwiedzić przepiękne jezioro Niesłysz.

Zdjęcie 1. Jezioro Niesłysz.

 Jezioro Niesłysz jest największym i najczystszym akwenem Pojezierza Lubuskiego. Jego linia brzegowa ma długość 20 km, powierzchnia liczy 496,6 ha, długość – 4,7 km a szerokość – 1,7 km. Maksymalna głębokość sięga 35 m. Największym atutem jeziora jest jego niespotykana czystość wody, co ma wpływ na obecność wielu gatunków ryb. Brzegi są w większości porośnięte lasem. Na jeziorze znajdują się także trzy wyspy o powierzchni 10,4 ha. Rejs możemy rozpocząć w Niesulicach, w jednej z wielu przystani, a następnie popłynąć lewym brzegiem do pałacu w Przełazach. Zarówno do Niesulic, jak i Przełaz jest dojazd samochodowy. Wybierając drogę przez Złoty Potok, można zobaczyć pole golfowe czy zatrzymać się w Pensjonacie Złoty Potok, pięknie położonym w lesie nad Jeziorkiem.

Nad jeziorem Niesłysz znajdują się liczne ośrodki turystyczno-wypoczynkowe: Niesulice, Przełazy, Krzeczkowo. Trzy miejsca przeznaczone do kąpieli cieszą się dużą popularnością: dwie plaże w Niesulicach (tzw. policyjna i lumelowska) oraz jedna w Przełazach. Zarówno w Niesulicach, jak i Przełazach działają wypożyczalnie sprzętu pływającego. Jezioro Niesłysz jest też jednym z ulubionych akwenów żeglarzy i można tutaj zdobyć uprawnienia do pływania pod żaglami. Ze względu na przejrzystość wody i sporą głębokość chętnie schodzą tutaj pod wodę płetwonurkowie. Bardzo dobrze oznaczone trasy zachęcają do pieszych spacerów i wycieczek rowerowych[1].

Zdjęcie 2. Pałac w Przełazach nad jeziorem Niesłysz.

W Przełazach możemy zobaczyć także piękny, odrobinę zaniedbany, Pałac Przełazy, w którym obecnie mieści się Ośrodek Rehabilitacyjno-Wypoczynkowy.

Kolejny przystanek na drodze do Kostrzyna nad Odrą polecam zrobić w malowniczo położonej wsi Łagów, zwanej perłą województwa lubuskiego. Wieś jest zabytkowa, bardzo urokliwa i pięknie położona pomiędzy dwoma jeziorami – Łagowskim i Trześniowskim. Pierwsze wzmianki o Łagowie pochodzą z 1251 roku. Wieś była pierwotnie własnością zakonu templariuszy, który w 1285 roku utworzył tutaj swoją komandorię. W 1300 roku Łagów dostał się w ręce margrabiów brandenburskich, którzy jeszcze tego samego roku sprzedali osadę Albertowi von Klepitz. Do rozwoju wsi najmocniej przyczynił się kolejny właściciel – zakon joannitów. Swój zamek wybudowali na wzgórzu ponad wodami w XIV wieku. Miejscowość przechodziła z rąk do rąk, w zależności od wydarzeń historycznych, jednakże nigdy nie została zniszczona i przez cały czas utrzymała swój wypoczynkowy charakter.

Zdjęcie 3. Zamek Joannitów w Łagowie.

Pomimo dużej liczby turystów, szczególnie w sezonie, to idealne miejsce na wypoczynek. Znajduje się tu wiele szlaków pieszych, nordic walking czy miejsc, gdzie można uprawiać sporty wodne, w tym nurkowanie. Woda jest bardzo czysta, a okolica pięknie zalesiona. Poza walorami przyrodniczymi w miejscowości znajdują się zadbane zabytki. Do najcenniejszych należą; średniowieczny zamek joannitów, w którym obecnie mieszczą się hotel i restauracja, oraz bramy Polska i Marchijska[2].

Kolejny przystanek to Kostrzyn nad Odrą, w pobliżu którego leży Park Narodowy „Ujście Warty”. Liczące około 18 tysięcy mieszkańców miasto uznawane jest za najbardziej dotknięte skutkami wojny na terenie dzisiejszej Polski. Na skutek zaciętych walk w 1945 roku zostało zniszczone w 100%, przez co często nazywa się je „polską Hiroszimą”. Na kostrzyńskiej starówce, obecnie całkowicie zarośniętej zielenią, można jeszcze spotkać resztki ruin dawnej zabudowy.

Zdjęcie 4. Bastion Filip w Kostrzynie.

W Kostrzynie znajdują się też pozostałości potężnej twierdzy pruskiej, której zasadniczą część wzniesiono w XVI wieku. Odrestaurowane zostały niektóre obiekty miasta twierdzy: Brama Berlińska, Brama Chyżańska, bastion Filip, bastion Brandenburgia oraz promenada Kattego. Ciekawostką jest to, że w 1958 roku Kostrzyn zamieszkiwało 4856 osób, z tego ledwie 2,5% mieszka na miejscu nieprzerwanie od 1946 roku, 29,7% pochodziło z Kresów Wschodnich, 26,4% – z Wielkopolski, znaczny udział miały również Kujawy i Mazowsze.

Zdjęcie 5. Park Narodowy „Ujście Warty”.

Główną atrakcją tego regionu jest jednak Park Narodowy „Ujście Warty”, który został utworzony 1 lipca 2001 roku i obejmuje 8074 ha. Ochroną objęto tu unikatowe w skali Europy tereny podmokłe, położone w dolinie Warty. W krajobrazie dominują łąki i pastwiska poprzecinane licznymi starorzeczami i kanałami. Rzeka Warta dzieli park na dwie części: południową – stanowiącą zbiornik zalewowy, w którym roczne wahania wody dochodzą do 4 m, oraz oddzielony od Warty wałem przeciwpowodziowym Polder Północny, gdzie warunki hydrologiczne są bardziej stabilne. Na obszarze parku zaobserwowano około 280 gatunków ptaków, a lęgi stwierdzono u ponad 170 z nich. Poza dziką przyrodą można tam spotkać wielkie, liczące setki zwierząt stada krów i koni. W większości są one własnością miejscowego rolnika potentata, który dzierżawi tereny od Parku Narodowego. Pomimo wielkiego wrażenia, jakie robi widok choćby setek wolnych koni, to stada te niszczą także gniazda wielu obecnych tu ptaków.

Zdjęcie 6. Stada koni w Parku Narodowym „Ujście Warty”.

Ciekawym i godnym polecenia miejscem do odwiedzenia w tym rejonie jest wieś Chwarszczany, leżąca na trasie Kostrzyn – Boleszkowice. Wieś słynie z założonej w 1232 roku przez zakon templariuszy komandorii (siedziby zakonu), która miała bardziej charakter folwarku niż zamku. Po kasacji zakonu templariuszy przez papieża Klemensa w 1312 roku komandoria w Chwarszczanach została przejęta przez joannitów[3].

Templariusze zostali zaproszeni przez Władysława Odonica i Henryka Brodatego. Pierwszą komandorią była ta w śląskiej Oleśnicy Małej. Wkrótce pojawili się w lubuskiej Leśnicy, kilkanaście kilometrów na zachód od Górzycy, gdzie otrzymali od Henryka Brodatego 250 łanów. Nadanie zostało potwierdzone przez biskupa lubuskiego, który zrzekł się prawa pobierania dziesięcin. Kilka lat później Władysław Odonic nadał templariuszom dobra w Wielkiej Wsi na zachodnich rubieżach Wielkopolski i w Chwarszczanach, za opłotkami Kostrzyna. Piastowie, zapraszając templariuszy, z jednej strony uważali, że zapewniają sobie zbawienie, z drugiej – ulegli tak modnemu wówczas ruchowi krucjatowemu. I najprawdopodobniej doceniali korzyści ekonomiczne z obecności zakonników z mieczami, którzy byli znakomitymi biznesmenami i bankierami.

Zdjęcie 7. Kościół Templariuszy w Chwarszczanach.

Tak czy inaczej dobra zakonników rozrastają się dzięki nadaniom w szybkim tempie, przede wszystkim na Pomorzu Zachodnim i na północy ziemi lubuskiej. W 1241 roku komes Włast uposażył chwarszczańskich templariuszy posiadłościami z ośrodkiem w Oborzanach oraz Lubnie. W 1238 roku miała miejsce jeszcze jedna istotna fundacja księcia wielkopolskiego – tym razem chodziło o Myślibórz. W 1244 roku śląski komes Mroczek nadał templariuszom dobra z ośrodkiem w Sulęcinie. Centrum tego świata stanowiły Chwarszczany. Zakonnicy otrzymali tutaj 1000 łanów ziemi, czyli ponad 16 tys. ha. A że chwilę później podarowano im jeszcze 200 łanów, w ich władaniu w tym rejonie znalazło się 20 tys. ha. We wschodniej części Ziemi Lubuskiej, w pobliżu granicy z Wielkopolską, templariusze od lat czterdziestych XIII wieku posiadali znaczne posiadłości, zwane przez historyków kluczem sulęcińskim. Niektórzy historycy są przekonani, że była to osobna komandoria, której centrum stanowił właśnie Sulęcin, Ostrów lub Łagów[4]. Poza Chwarszczanami kościoły templariuszy można w tym rejonie spotkać w Cychrach, Dargomyślu, Dębnie, Obodrzanach i zapewne jeszcze innych wsiach.

Zdjęcie 8. Miodosytnia, świetny hotel oraz stary młyn w Chwarszczanach.

W Chwarszczanach można także dobrze zjeść w zabytkowej, ale pięknie odrestaurowanej Oberży Templum. Inną atrakcją jest hotel i manufaktura miodu pitnego – Miodosytnia. Bardzo sympatyczni właściciele, świetne warunki hotelowe w rozsądnej cenie oraz pyszne wino czekające w pokoju to najlepsza zachęta, aby się tam zatrzymać. Na miejscu można kupić fantastyczne miody oraz miody pitne trójniaki. Właściciele zakupili także stojący obok stary, ale w pełni wyposażony i oryginalny młyn, w którym w przyszłości będzie się mieścić muzeum oraz kolejne pokoje hotelowe.

Jeżeli mowa o wspomnianym już Sulęcinie, to po następcach templariuszy został w mieście, pięknie odrestaurowany dom joannitów, położony przy bardzo zadbanym parku. Samo miasteczko także jest godne odwiedzin: bardzo czyste, spokojne – idealne na wypoczynek. Niedaleko Sulęcina znajduje się miejscowość Lubniewice, położona pomiędzy jeziorami Krajnik, Lubiąż i Lubniewice. Oferuje wiele atrakcji wypoczynkowych, związanych ze sportami wodnymi oraz ścieżki piesze i rowerowe w otaczających jeziora lasach. Woda jest czysta, ale już nie tak, jak nad jeziorem Niesłysz.

Zdjęcie 9. Lubniewice w tle nad jeziorem Lubiąż.

Wracając w kierunku na Poznań, warto wybrać inną, bardzo ciekawą i zaskakującą spokojem i przyrodą drogę wzdłuż rzeki Warty. W tym celu po opuszczeniu Kostrzyna należy drogą 22, a następnie 24 jechać aż do Skwierzyny. Po drodze mijamy po lewej stronie Park „Ujście Warty” oraz kilka ciekawych i ładnych wsi. Po dotarciu do Skwierzyny wybieramy północną stronę Warty i drogami 199, 198, 150, 182 przemierzamy trasę Skwierzyna – Sieraków – Wronki – Oborniki. Przez większość czasu jedziemy południową stroną Puszczy Noteckiej, mijając po drodze małe, ciche, urokliwe wsie i trzy przeprawy promowe przez Wartę (z których oczywiście nie korzystamy). Po wjeździe do Puszczy Noteckiej, ze względu na piękne otoczenie, noga sama nam schodzi z gazu.

Zdjęcie 10. Pałac Wiejce.

Puszcza Notecka została utworzona zarządzeniem Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych 14 października 2004 roku. Obejmuje swoim zasięgiem nadleśnictwa: Potrzebowice, Wronki, Krucz, Sieraków, Oborniki, Karwin, MiędzychódSkwierzyna. Stanowi wielki kompleks leśny w Kotlinie Gorzowskiej, zajmujący około 1372 km² i porastający wydmowy obszar międzyrzecza warciańsko-noteckiego. Ciągnie się na długości ponad 100 km od Santoka i Skwierzyny na zachodzie po Oborniki i Rogoźno na wschodzie przy średniej szerokości 20 km. Krajobraz puszczy urozmaicają potężne wały wydm, które tworzą labirynt dolin i pagórków. Wysokość wydm wynosi średnio około 20 m, często jednak przekracza 30 m, a największą osiąga na Wielkiej Sowie – 42 m wysokości względnej i 93 m n.p.m.[5]

Przy drodze 199 za Krobielewkiem, 25 km od Skwierzyny, leży osada Wiejce, a w niej piękny majątek ziemski Pałac Wiejce, który w tej chwili pełni funkcję hotelu. Na miejscu znajduje się park o powierzchni 120 tys. m². Do dyspozycji gości jest pałacowy hol i oranżeria. Restauracja serwuje dania kuchni polskiej.

Zdjęcie 11. Przeprawa promowa przez Wartę.

Po drodze można zatrzymać się na wypoczynek nad Jeziorem Mierzyńskim, położonym na północny zachód od Międzychodu, za miejscowością Mierzyn przy drodze 199. W tym rejonie znajduje się kilka jezior, poza wymienionym są jeszcze Jezioro Radogoskie i Głęboczek. Najlepiej dojechać do wsi Radogoszcz, gdzie dobrze przygotowana infrastruktura turystyczna pozwala się zrelaksować i najeść. Całość kompleksu wypoczynkowego usytuowana jest w lesie. Nad Jeziorem Mierzyńskim znajduje się zadbana i pilnowana plaża, wypożyczalnia sprzętu wodnego i molo. Po opuszczeniu Radogoszczy od razu wjeżdżamy na drogę 198.

Zdjęcie 12.

Zapraszam także na reportaż filmowy – 


[1] Na podstawie: D. Chajewski, Malownicze jezioro Niesłysz kryje niejedną tajemnicą. Powiat Świebodzin, https://plus.gazetalubuska.pl/malownicze-jezioro-nieslysz-kryje-niejedna-tajemnica-powiat-swiebodzin/ar/c7-14235299, 31.08.2020.

[2] Na podstawie: Łagów, https://www.polskieszlaki.pl/lagow.html, 31.08.2020.

[3] Kaplica zakonu templariuszy we wsi Chwarszczany, http://www.naszewycieczki.pl/woj-zachodniopomorskie/38-ciekawe-miejsca/5-kaplica-zakonu-templariuszy-we-wsi-chwarszczany, 2.09.2020

[4] D. Chajewski, Lubuscy templariusze byli bardziej biznesmenami niż wojownikami. Jakie było ich zadanie? „Gazeta Lubuska”, 6.03.2019, https://gazetalubuska.pl/lubuscy-templariusze-byli-bardziej-biznesmenami-niz-wojownikami-jakie-bylo-ich-zadanie-ile/ar/13939275, 2.09.2020.

[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Puszcza_Notecka, 3.09.2020.

Lublin – Zamość – Szczebrzeszyn – Roztoczański Park Narodowy

Opracował: dr Krzysztof Danielewicz

Kolejną ciekawą alternatywą na kilkudniowy wyjazd turystyczny po Polsce jest rejon Zamościa i Roztoczańskiego Parku Narodowego. Podróżując od strony Warszawy w kierunku Zamościa nowo otwartą drogą S17, warto zrobić sobie kilkugodzinną przerwę w Lublinie, a następnie wycieczkę po Krzczonowskim Parku Krajobrazowym, który został utworzony w 1990 r. i ma 14,421 hektarów.

Lublin liczy dzisiaj około 340 tysięcy ludności i jest stolicą województwa lubelskiego. W ostatnich latach miasto dokonało wielu inwestycji, wykorzystując na ten cel m.in. fundusze europejskie. Szczególnie polecam obejrzeć Rynek Starego Miasta z Trybunałem Koronnym, Bramę Krakowską, Zamek Lubelski, gotycką basztę obronną, Wieżę Trynitarską, Plac po Farze, Kościół Katedralny, Pałac Czartoryskich, Plac Litewski czy Ogród Saski. Zwiedzanie najlepiej zacząć od Rynku Starego Miasta, następnie udać się do Zamku Lubelskiego, cofnąć się i wyjść Bramą Krakowską na Krakowskie Przedmieście, przejść do Placu Litewskiego i zakończyć spacer w Ogrodzie Saskim.

Zdjęcie 1. Brama Krakowska.
Zdjęcie 2. Rynek Starego Miasta z Trybunałem Koronnym.
Zdjęcie 3. Zamek Lubelski.
Zdjęcie 4. Plac Litewski.

Po zwiedzeniu Lublina polecam minimum trzydniowy pobyt w Zamościu. Miasto jest w Polsce coraz lepiej znane, ale ciągle niewystarczająco, biorąc pod uwagę jego historię i piękno. O Zamościu napisano już książki, niemniej jednak i tutaj postaram się krótko przekonać do jego odwiedzenia[1].

Akt lokacyjny miasta, potwierdzony przez króla Stefana Batorego, został wydany 10 kwietnia 1580 roku. Za projekt architektoniczny i nadzór budowlany odpowiadał włoski architekt Bernardo Morando. Teren pod budowę wyznaczono przy skrzyżowaniu dwóch traktów komunikacyjnych: lwowskiego i ruskiego. Takie położenie i determinacja Jana Zamoyskiego zaowocowały zadziwiającymi efektami. W 1981 roku wykopano pierwszą studnię, uruchomiono młyn i browary, a po 10 latach nowo założone miasto liczyło już ponad 200 domów. Dzięki przywilejom lokacyjnym założyciela Zamość stał się miastem wielonarodowościowym, w którym obok siebie żyli i pracowali Polacy, Rusini, Ormianie, Żydzi, Grecy, Włosi, Szkoci, Niemcy i Węgrzy. W trosce o swoje dzieło, w roku 1589, hetman ustanowił Ordynację Zamojską, w której nowo powstałe miasto pełniło funkcję stolicy. Dalszą rozbudowę Zamościa przerwała śmierć hetmana, a jego dzieło po uzyskaniu pełnoletności kontynuował syn – drugi ordynat Tomasz Zamoyski.

Zdjęcie 5. Mapa Zamościa.

Warto w tym miejscu przybliżyć także nietuzinkową postać fundatora miasta i pierwszego ordynata – Jana Sariusza Zamoyskiego. Syn Stanisława Zamoyskiego i Anny Herburtówny urodził się w 1542 roku w małej wsi Skokówka, którą opuścił jako mały chłopiec, by udać się w szeroki świat w poszukiwaniu wiedzy. Przygoda z nauką rozpoczęła się w Krasnymstawie, gdzie mały Jan wyróżniał się szczególną pilnością i bystrością wśród swoich rówieśników. W wieku 13 lat wyruszył do Paryża i Sorbony, później do Strasburga, Włoch, a w końcu na uniwersytet w Padwie, gdzie w 1563 roku piastował stanowisko rektora. Po powrocie do kraju przed starannie wykształconym młodym człowiekiem otworzyły się podwoje Wawelu, co zapoczątkowało kolejny rozdział w jego życiu. Kariera na dworze królewskim, która rozpoczęła się w 1565 roku od funkcji królewskiego sekretarza, doprowadziła 39-letniego Jana do objęcia w roku 1581 urzędu hetmana wielkiego koronnego. Piastowane wysokie godności, koligacje z najznakomitszymi rodami i znaczne powiększenie majątku stały się bodźcem do założenia nowej, wspaniałej siedziby rodu Zamoyskich. Tak zrodził się plan budowy pierwotnego miasta, miasta idealnego, które kilkaset lat później nazywano „Perłą Renesansu” czy „Padwą Północy” i wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Zdjęcie 6. Ratusz w Zamościu.

Warto przytoczyć kilka faktów dotyczących samej powołanej ordynacji Zamoyskich. Jan Zamoyski swoją karierę zaczynał z czterema wsiami, odziedziczonymi po ojcu – kasztelanie chełmskim Stanisławie Zamoyskim. Statutem ordynacji mógł objąć 2 miasta i 39 wsi, natomiast pod koniec jego życia ordynacja obejmowała już 23 miasta i 816 wsi i nazywana była „państwem zamojskim”. W 1939 roku na ordynację składało się 56 199 hektarów lasów, dwa klucze ziemskie: michałowski (1484 ha) i zwierzyniecki (3242 ha), dwa folwarki: Zwierzyniec (104 ha) i Florianka (54 ha), szkółka ogrodnicza, kilka cegielni, trzy tartaki, trzy młyny, wapienniki, browar, cukrownia w Klemensowie, fabryka wyrobów drzewnych, klinkiernia, kopalnia kamienia, kopalnia piasku i wyłuszczarnia nasion. Zreorganizowany majątek przynosił około 2 miliony złotych czystego zysku rocznie. Folwarki i zakłady przemysłowe dawały zatrudnienie wielu mieszkańcom.

Kres funkcjonowaniu ordynacji położył w 1944 roku dekret o reformie rolnej. Ostatni ordynat Jan Zamoyski został aresztowany i trafił do więzienia, które opuścił na mocy amnestii w końcu 1956 roku. Mimo wojen, rozbiorów kraju i kryzysów gospodarczych ordynacja istniała nieprzerwanie przez okres 350 lat.

Syn ostatniego ordynata, Marcin Zamoyski, urodzony w 1947 roku, również jest związany z Zamościem. W latach 1992-1994 pełnił funkcję wojewody zamojskiego, następnie był przewodniczącym rady miasta Zamość (1994-1998). W 2002, 2006 i 2010 roku w bezpośrednich wyborach samorządowych jako niezależny kandydat był ponownie wybierany na urząd prezydenta Zamościa.

Zdjęcie 7. Kamienice ormiańskie na Rynku w Zamościu.

Z Zamościem związane jest pochodzenie powiedzenia „stół szwedzki”. W czasach napaści Szwedów na Rzeczpospolitą, kiedy wojska króla szwedzkiego Karola Gustawa podbijały ziemie polskie, w 1656 roku zdarzyła się pewna historia. Najeźdźcy byli niepokonani i odnosili ogromne sukcesy, zajmując kolejne tereny. Znalazły się jednak trzy twierdze, które nie uległy Szwedom: Gdańsk, Jasna Góra i Zamość, w którym rezydentem był wówczas wnuk fundatora miasta – Jan Sobiepan Zamoyski. Wojska szwedzkie stanęły pod murami dobrze ufortyfikowanego i uzbrojonego Zamościa. Kiedy mimo ciągłego ostrzału twierdza nie uległa, Karol Gustaw uciekł się do podstępu. Przekazał Zamoyskiemu wiadomość, że wycofa swoje wojsko spod Zamościa i w związku z tym chciałby zjeść z dzielnymi obrońcami posiłek pożegnalny w murach twierdzy. Sobiepan przejrzał podstęp Szweda. Wiedział, że wpuszczając wojska, straci miasto, jednak gościnność nakazywała podjąć tak znamienitą postać. Nakazał więc rozstawić stoły, a na nich wystawić najlepsze trunki i półmiski z wykwintnym jedzeniem. Nie dano jednak ław ani krzeseł, stąd król i jego armia musieli jeść na stojąco, trzymając talerze w rękach. Od tej pory poczęstunek na stojąco nazywany jest stołem szwedzkim[2].

Zdjęcie 8. Typowa urokliwa uliczka w Zamościu.

Zabytki Zamościa to w zasadzie całe miasto. Znajduje się w nim idealny Rynek o wymiarach 100 na 100 m, piękne kamienice, urokliwe uliczki, ciekawe muzea, forty dostępne dla zwiedzających zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, kościoły, synagoga, restauracje mieszczące się w pięknie odrestaurowanych piwnicach, piękny park i wiele innych godnych polecenia miejsc. Warto wykupić kilkugodzinną wycieczkę po Zamościu z profesjonalnym przewodnikiem.

Po nasyceniu się pięknem Zamościa koniecznie należy spędzić dwa-trzy dni w istniejącym od 10 maja 1974 roku Roztoczańskim Parku Narodowym, położonym na Roztoczu w województwie lubelskim. Aktualna powierzchnia wynosi 8483 hektarów, z czego 95,5% zajmują lasy – jest to więc najbardziej zalesiony park w Polsce. Można spotkać wielu przedstawicieli flory i fauny, a wśród nich hodowanego na wyznaczonym obszarze konika polskiego, który jest symbolem parku. Przez park płynie rzeka Wieprz, w okresie turystycznym masowo wykorzystywana do spływów kajakowych.

Zdecydowanie warto zrobić też przystanek w Szczebrzeszynie, mieście znanym każdemu Polakowi za sprawą wiersza Jana Brzechwy, który rozpoczyna się słowami: „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie…”. Symbol ten wykorzystywany jest w promocji miasta, które prawa miejskie posiada od 1352 roku. Usytuowanie Szczebrzeszyna w miejscu krzyżowania się ważnych węzłów komunikacyjnych – wschodniego z Kijowa do Krakowa i północnego znad Bałtyku do Bizancjum, tzw. Szlaku Bursztynowego – stwarzało szansę jego szybkiego i systematycznego rozwoju oraz wzrostu znaczenia jako ośrodka handlowego i kulturalnego. Położenie to miało także i swoje wady, gdyż tędy szły najazdy na Polskę Turków, Tatarów, Kozaków, Szwedów i innych nieprzyjaciół, którzy przy okazji niszczyli miasto i zabytki. W taki sposób zniszczone zostały zamek i otaczające miasto mury, których znaczne partie przetrwały do drugiej wojny światowej, a znikome resztki znajdują się nadal w obrębie szpitala. Dziś resztki zamku pozostają w rękach prywatnych i są niedostępne dla turystów. Z ciekawszych atrakcji turystycznych można wymienić: pomnik Chrząszcza u podnóża góry zamkowej i drugi na Rynku, jedną z najstarszych synagog w Polsce przy ulicy Sądowej, prawosławną cerkiew, cmentarz żydowski czy kościoły. Szczebrzeszyn jest otoczony przez liczne wąwozy lessowe, idealnie nadające się na spacery[3].

Zdjęcie 9. Pomnik Chrząszcza na rynku w Szczebrzeszynie.

Przebywając na Roztoczu, warto zatrzymać się też w Zwierzyńcu, liczącym 3200 mieszkańców. Miasto, pięknie usytuowane nad rzeką Wieprz, jest bardzo popularne wśród turystów i leży tylko 30 km od Zamościa, co powoduje, że można tu przyjechać, śpiąc w Zamościu lub na odwrót: zwiedzać Zamość, zatrzymując się w Zwierzyńcu. Do ciekawszych atrakcji turystycznych należą: kościół na wyspie, który pierwotnie był teatrem i powstał na życzenie Marysieńki, późniejszej żony Jana III Sobieskiego, w czasach, gdy jej mężem był Jan Sobiepan Zamoyski; budynek zarządu Ordynacji Zamoyskich, Pałac Plenipotenta (gdzie znajduje się siedziba dyrekcji Roztoczańskiego Parku Narodowego) czy browar w Zwierzyńcu, który obecnie dalej prowadzi działalność i daje możliwość w bardzo przyjemnym otoczeniu przyrody napić się dobrego piwa. Zwierzyniec całkowicie otoczony jest lasami, a od południa przylega do czterech stawów Echo o łącznej powierzchni 40 hektarów. Warty polecenia jest jeszcze Ośrodek Edukacyjno-Muzealny Roztoczańskiego Parku Narodowego, gdzie można obejrzeć wystawy związane z przyrodą okolic. Ciekawostka – muzeum w trakcie tworzenia było wzorowane na Muzeum Naturalnym z Białowieży. Trzeba wspomnieć także o możliwości spływów kajakowych po rzece Wieprz czy ciekawych szlakach pieszych i rowerowych w parku, z Górą Bukową na czele.

Zdjęcie 10. Czynny browar z Zwierzyńcu.

Polecam także bardzo urokliwą trasę po Krasnobrodzkim Parku Krajobrazowym, który został utworzony 11 maja 1988 roku. Park o powierzchni 9390 hektarów, z otaczającą go strefą ochronną zajmującą powierzchnię 30794 hektarów, obejmuje części obszarów gmin: Adamów, Józefów, Krasnobród, Krynice, Susiec, Tarnawatka i Tomaszów Lubelski. Północno-zachodnią granicę parku stanowi otulina Roztoczańskiego Parku Narodowego, która przebiega wzdłuż drogi Zamość – Józefów. Trasę najlepiej rozpocząć, jadąc ze Zwierzyńca przez Krasnobród do Tomaszowa Lubelskiego. Po drodze znajdują się liczne miejsca, gdzie możemy popływać kajakiem po rzece Wieprz. Warto zatrzymać się w Zagrodzie Guciów we wsi Guciów i spróbować lokalnych smakołyków, w tym pysznych podpłomyków, przywołujących smaki dzieciństwa. Polecam także odwiedzić miejscowość Józefów, która leży w centrum Roztocza i Puszczy Solskiej, gdzie znajduje się m.in. dobrze odrestaurowana dziewiętnastowieczna synagoga i cmentarz żydowski.

Zdjęcie 11. Rzeka Wieprz.
Zdjęcie 12. Zagroda Guciów.

Zaprasza także na relację fotograficzną – https://securityinpractice.eu/roztoczanski-park-narodowy-film/


[1] Opis Zamościa przygotowano na podstawie: Zamość i Roztocze, Wydawnictwo Maki, Lublin, ISBN 978-83-63990-01-5.

[2] Legenda stołu szwedzkiego, http://zci.zamosc.pl/page/392/legenda-stolu-szwedzkiego.html, 22.08.2020.

[3] Na podstawie: Szczebrzeszyn https://www.polskieszlaki.pl/szczebrzeszyn.html, 23.08.2020.